Barcelona nie ma zespołu. Tak rzekłem. Nie ma też myślącego sztabu i zarządu. W ataku ten zespół bez Messiego nie istnieje, a kolejny już głąb, tym razem w postaci Martino kontynuuje beznadziejny pomysł z Fabregasem w ataku, który sprawdził się chyba ze dwa razy w życiu przeciw jakimś drugoligowcom.
Gra bez polotu, bez tiki-taki, bez pressingu, bez niczego, do niczego. Dramatyczny poziom Xaviego, okrutnie irytujący Neymar - pięknie się ślizgał w I połowie i równie pięknie dostał kolejną już kartkę (więcej ma od Pepe, paranoja). Kolejny trener , który gra nazwiskami a nie aktualną formą. Kolejny, który beznadziejnie ustala skład i nie reaguje na wydarzenia boiskowe. Kolejny, który daje szansę młodym tylko wtedy gdy ktoś z podstawy jest kontuzjowany. Różowo to ja tego nie widzę. Tak jak typ w studiu wspomniał - na Barcelonę (bez Messiego) wystarczają proste środki. Imo od katastrofy z Bayernem nie ruszyli ani trochę do przodu. Poza Neymarem, który mógłby dostać korepetycje wykańczania setek, nie ma nic nowego, a jest wręcz gorzej - bo Messi zaczął się łamać, a Iniesta kaleczyć.
I to jest ta odpowiedź na porażkę z Ajaxem? Dziękuje, dobranoc. Na tym San Mames nie idzie wygrać. W sumie to wliczone w koszta chyba było. Zrównanie z Madrytem. Kwestia czasu aż łyknie nas Real.



