Ja widzę dużo narzekania i marudzenia. Komplet punktów był blisko, ale mamy 5 punktów przewagi w tabeli, więc naprawdę nie widzę sensu by się spinać. Nie wiem czy Arsenal wygra tytuł, daleka droga, w ogóle na ten moment nie powinno się mówić o zdecydowanym faworycie, bo takiego nie ma. Jedynie czołówka może się wykrystalizować. Ja się ciesze, ze Arsenal jest po prostu na czele i walczy, przez lata nie był w stanie włączyć się do walki, teraz jest w tej czołówce, więc to mnie cieszy. Everton to nie pionki by się użalać po stracie punktów, jakby lepiej celowali to mogli nawet wygrać. To nie beniaminek by narzekać po remisie, ze się punkty we frajerski sposób straciło.
W ogóle jak widze te dyskusje o tytule, zwłaszcza kibiców innych druzyn (sfrustrowani kibice United i Chelsea w tym brylują na twitterze). Sami sobie wmawiają, że Arsenal musi wygrać tytuł, a jak się potknie to szydzą, że wraca na swoje miejsce i nie ma szans na mistrzostwo. Jak dzieci. Nie mozna sie po prosu cieszyć grą? Mecz był chyba przyjemny dla postronnego widza?



