Ja bym to nazwał raczej propozycją nie do odrzuceniabartbuks pisze:Myślałem o tym, żeby napisać do niego, przedstawić sytuację i zaoferować pewną sumkę za zestaw, a jak nie to zgłosić.
To się nazywa chyba szantaż, co?
Teraz to cenę można zbićrekinho pisze:oczywiscie, napisać do gościa, że weźmiesz za te 500 albo 510zł bo widzisz, że się aukcja nie udała.



