Beka totalna dzisiaj w pracy. Przyszedł ładnie ubrany przedstawiciel pewnej firmy, która zajmuje się systemami SAP (pozdro ziomki z forum). No i tak sobie słuchamy prezentacji i brzmi to całkiem fajnie. Narzędzie, które łączy to co robimy w jednym miejscu, zaoszczędza trochę czasu i ogólnie jest bardzo wygodne. No to się pytamy ładnie ubranego przedstawiciela ile kosztuje taki system. Po chwili uzyskujemy odpowiedź - wersja dostosowana do waszej firmy (czyli połączenie księgowości z magazynem itd.) to koszt rzędu 56 tysięcy brutto. Wszystko fajnie, ale ja z moim kolegą z pracy robimy to na 3 systemach których koszt nie przekracza 10 tysięcy i wcale nie jest nam z tego powodu jakoś niewygodnie. Muszę dodać, że te systemy mają te same (!) funkcje co ten system SAP-owski co nam zaproponował ten typ. Zatem pytanie brzmi - co to za naciągacze ?
Ps. To chyba mój najdłuższy post w historii forum.



