Chyba nikt tutaj końca świata nie wróży. Real ostatnio gra dobrze, a ten mecz ułożył się wyjątkowo źle od początku. Mógł Ronaldo trafić setkę i pewnie skończyłoby się pogromem, bo Osasuna nie miałaby takich morale. Raczej można to spotkanie uznać za jakiś tam wypadek przy pracy. Było 2:0 dla Osasuny i gra w osłabieniu. Gdyby rozpatrywać to w ten sposób, to remis wydaje się niezły. Mi nie pasuje tylko tak naprawdę brak jakiejkolwiek reakcji z ławki, która byłaby komunikatem, że ryzykujemy i robimy wszystko co możliwe, aby to wygrać. Za Mourinho często przy złym wyniku tego typu decyzje zapadały i pozwoliło to na niejednokrotne odwrócenie losów spotkania. Tutaj przez prawie całą drugą połowę wkurzałem się na Carlo, że gra się nie klei, a on nie robi nic, nie zwiększa siły ofensywnej.
Czerwona kartka Ramosa i żółta Pepe oznaczają, że jedynym dostępnym stoperem na mecz z Valencią na Mestalla pozostaje Nacho. Ciekawe jak to zostanie rozwiązane.
Bez jaj ze sprzedażą Di Marii. Jeśli po sezonie sam powie, że chce odejść, to trzeba będzie to rozważyć. Jeśli nie to nie.
Coentrao wróci w styczniu.



