Z serii "Listy od Wyborczej dla Wyborczej"Jesteś stażystą ateistą w dziale gorąco wierzącego faceta. Innej pracy na horyzoncie nie ma, za tydzień się zdecyduje, czy dostaniesz umowę. A ten właśnie wyciąga opłatek jak bochen chleba i zmierza w twoim kierunku z otwartymi ramionami... No właśnie. Ryzykować? W końcu to tylko opłatek.



