Ale i tak najlepszy był pijany gość, który stał niedaleko mnie i darł mordę "Maciek chodz", "Maaciuś, ostatni raaaz, zobacz jaką mam piłeczkę". Ilekroć przebiegali. Polew był ledwo Żuraw się zbliżał. W końcu Kłos popchnął Żurawia, facet przerzucił piłkę przez siatkę. Tylko, że Szul (przygotowanie kondycyjne) zarządził jakieś podskoki, facet "Olej Szula" i Maciuś podpisał
Na Dawidowskiego nie ma co liczyć. Wcześniej niż za pół roku nie będzie grał.
A Wernerowi trzeba przyznać, że kulturalnie sie pożegnał i m. in. dzięki niemu można patrzeć z nadzieją. Inna sprawa, że Engel przychodzi z kredytem zaufania, którego Czch nie miał. Ale to chyba zrozumiałe.
Tekst, ze Cupiał zbankrutuje jest trochę dziwny



