Mazzarri po raz kolejny zabrał głos w sprawie Kovacicia. Pewnie nieco pod presją, gdyż Mateo znów dał dobrą zmianę w meczu z Milanem i rozruszał bardzo ospałą i chaotyczną drugą linię i coraz więcej osób domaga się gry młodego Chorwata w pierwszym skladzie. Nie krył zadowolenia z ostatniego występu naszego pomocnika, ale potwierdził też wcześniejsze słowa na temat jego braków w grze obronnej. Pytanie czy chodzi o samo podszkolenie gry w destrukcji czy większe zaangażowanie. Fakt że Mateo woli trzymać się raczej z przodu i czekać na podanie, ale według mnie Mazzarri trochę mimo wszystko przesadza. Grając takim ustawieniem i tak duża liczba graczy bierze udział w grze obronnej. Nawet Guarin który wczoraj grając na pozycji ofensywnego pomocnika bardzo dużo biegał i walczył o wiele piłek. Zresztą liczba fauli przez niego popełnionych mówi sama za siebie. Kovacic mógłby w jakimś stopniu zostać odciążony od zadań obronnych jeżeli i tak zaangażowanych w nie byłoby 8-9 graczy.
Z Milanem w podstawowym składzie wyszło aż sześciu nominalnych obrońców i widać to było na boisku. Gra się nie kleiła, brakowało kreatora i ruchu z przodu. W ataku robił co mógł Palacio szukając gry, schodząc do boków i próbując indywidualnych rajdów. Ale gdy on bawił się w skrzydłowego, w ataku pozostawało luka. Zagrożenie płynęło głównie ze strzałów z dystansu Guarina. Dopiero wejście Kovacicia ożywiło grę. Parę rajdów, dokładnych przerzutów i zaczęło to wreszcie jakoś wyglądać. Gra nabrała płynności a Inter zaczął stwarzać realne zagrożenie pod bramką Milanu. Mateo na tyle absorbował uwagę graczy środka pola, że otwierał tym samym korytarze dla Nagatomo i Jonathana. Szczególnie zapadły mi w pamięć rajdy w końcowej fazie mecz Japończyka, raz po raz uruchamianego prostopadłą piłką między innymi przez Kovacicia. Dzięki większemu zaangażowniu graczy w atak Palacio mógł się skupić już niemal wyłącznie na szukaniu gry w polu karnym rossonerich. Efektem tego był wspaniały gol na wagę zwycięstwa a przecież należy pamiętać że nieco wcześniej również miał znakomitą okazję, ale uderzył za słabo.
Mazzarri ma teraz nieco więcej czasu na analizę gry, wierzę że nie umknęła mu pierwsza połowa meczu z Milanem i chaotyczna gra drugiej linii. Pora coś zmienić.



