Kowalczyk zrezygnowała z Touru i dobrze. Organizatorzy próbowali ją książkowo wydymać i dobrze, że polski sztab na to nie poszedł. Kosztowałoby to cholernie dużo zdrowia a pewnie nie przełożyłoby się na końcowy triumf bo wszystko jest ustawione pod styl dowolny. Na pewno szkoda przygotowań i miejmy nadzieję, że to nie wpłynie na postawę w Soczi ale jak wielkim fanem "Justysi" nie jestem tak pochwalam tę decyzję. Nie ma co wchodzić do tego cyrku, który jej zaproponowano.Tylko mogłaby sobie darować już te teksty o płakaniu przed i po decyzji bo niezmiennie mnie takie rzeczy wkurwiają.
Teraz TdS stracił na swoim prestiżu i widzą to sami Norwegowie. Jakby Polka wystartowała to pewnie Marit a może i Johaug by ją zdystansowały, tak ich potencjalne zwycięstwo będzie miało inny wymiar.



