Lubię chodzić na siłownie, ale zawsze jak chodziłem to po prostu ćwiczyłem to na co miałem ochotę. RAz nogi, raz biegałem, raz klate, raz biceps, raz plecy. Praktycznie wszystkiego po trochu, ale w październiku przestałem bo raz że kasy nie bylo, dwa że nogę rozwaliłem, a trzy że zacząłem nabierać masy, a wolałbym dużo bardziej schudnąć, a za diete jakoś nie mam zamiaru się braćmasacra pisze: Na takie dni polecam siłownie. Plus kaloryfer na brzuchu i umięsnione posladki to magnes na cipkipodwójne korzyści
to mówiłem ja, casanova mlecznych barów
pozdrówki
PS: Siłke serio polecam.



