Nie stawiam się ponad wszystkim. Uważam po prostu że prawo w niektórych kwestiach jest głupie i nieprzestrzeganie go nie uważam za złe. W drugim akapicie podajesz trochę skrajne przypadki, ale ok. Jeżdzenie bez światło jest ok, ale spowodowanie wypadku już nie. Z tym że równie dobrze możesz spowodować wypadek nie łamiąc prawa. Co wtedy?Duch pisze:Łojezusmaria. Znowu nie rozróżniasz dwóch spraw. Twoja wolność sumienia i samostanowienia mieści się właśnie w pewnych ramach prawnych. Możesz mieć pewne reguły w dupie, ale stawienia się ponad wszystkim to już lekka przesada.
Dla Ciebie to nic złego, ale sobie przejdzie na czerwonym i spowodujesz wypadek na drodze, to już nie stanowisz tylko sobie. To samo z jeżdżeniem bez światła. Wpadniesz na kogoś po ciemku i go połamiesz, ale luz, bo sumienie Ci pozwala więc nie ma sprawy. Przykłady takie lewe, ale bazujemy na tym co napisałeś.
własnei o to mi chodziło. Nie zawsze to co mówi prawo jest dobre, a to co zabrania jest złe.masacra pisze:DObro i zło, podobnie jak prawda, istnieją obiektywnie, niezaleznie od czyjegoś sumienia. Niezależnie nawet od stu milionów sumień. To, że w starożytnej Sparcie sumienie pozwalało ludziom na wrzucanie do kanionu upośledzonych noworodków to nie znaczy wcale, że to było dobre. Tak, jak dzisiaj, to, ze w niektórych krajach aborcja i eutanazja są prawnie zalegalizowane, a 100 milionom ludzi sumienie pozwala na skrobanki nienarodzonych i usmiercanie obłożnie chorych to tez wcale nie znaczy, że to jest dobre!
Domyślam się, możesz pisać prosto do mnie, nie martw się - nie obraże sięmasacra pisze: Oczywiście, że prawo stanowione przez ludzi nie zawsze jest dobre. O tym co jest dobre a co złe mówi człowiekowi Bóg, nie żadne głosy, ani nie inni ludzie, ani nawet nie wewnętrzne poczucie sprawiedliwości czy moralność i sumienie, jak kto woli. Takie przekonania prowadzą potem do relatywizacji dobra i zła. Tylko niebywała arogancja i jeszcze większa pycha niektórych (palcem pokazywac nie będę, domyślcie się sami) pozwala im na przekonanie, że mogą decydować o tym co ma być dobre, co złe i gdzie jest w tym wszystkim prawda. Wszystkie te trzy wartości istnieją niezaleznie od widzimisie jakichś grubo podejrzanych ludzików
A takimi pierdołami jak wyżej wymienione to bym sobie dupy nie zawracał. Szkoda życia na rozkminianie takich błahostek.



