To miłe, że ludzie zaczęli powoli mądrzeć i porzucać bajki. Niestety wciąż bardzo powoli.kaczy pisze:Tymczasem pokolenie w którym żyjemy jest świadkiem zabójstwa katolicyzmu. Tego samego który przewijał się przez wszystkie wojny i powstania.
Masacra ma wygodne podejście. Nie wierzy w sumienie i moralność. Wierzy w boga, który mówi mu co jest dobre, a co złe. To oczywiście nieprawda. Bóg nie może mu nic mówić. Też kiedyś byłem bardzo mały i naiwny (szybko mi przeszło), ale jakoś bóg nigdy nic do mnie nie mówił. Jeśli do kogoś mówi, to należy to nazywać schizofrenią. Było już wielu takich co twierdzili, że bóg X czy Y do nich przemówił i kazał im zabijać innych ludzi, zwłaszcza tych wierzących w boga Z.
Tego czy coś jest dobre albo złe nie powiedział ci żaden bóg tylko otoczenie złożone z ludzi. Zostało też ukształtowane przez twoje doświadczenia życiowe.
Dobro i zło nie są obiektywne. Nie zawsze można stwierdzić, że coś jest dobre albo złe. Nie, twoje poglądy masacra nie są wyznacznikiem w tej kwestii. Słowo kościoła także nim nie jest. Bo twoje przykłady i tak szerokie obecnie pojęcie grzechu to nie jest żadna informacja od boga, tylko przekaz kościoła jako instytucji stworzonej przez ludzi. O ile oczywiście wierzymy (nie wiemy, tylko wierzymy), że papież nie ma prywatnego telefonu do boga. Jeśli wierzymy, że taki telefon ma, to zupełnie zmienia postać rzeczy. Bóg dał, a właściwie za pośrednictwem ludzi ukradł innym bogom dziesięć przykazań. To wszystko. Powiedzmy, że pozwalają one na dość szeroką interpretację.
Ludziom wystarczy etyka i moralność. W znacznym stopniu jej postrzeganie jest uwarunkowane genetycznie. Widać to nie tylko w podobieństwach występujących w różnych kulturach, ale nawet po badaniach nad zwierzętami. Reszta jest kwestią norm społecznych i indywidualnej interpretacji. Gdyby bóg coś mówił, każdy rozumiałby moralność w ten sam sposób, a tak nie było i nie będzie nigdy.
Właściwie nie wiem, po co napisałem tego posta. Dyskusje na ten temat zwykle do niczego nie prowadzą.



