Nie lubię takich frajerskich bramek. Chiellini miał piłkę na nodze do wybicia, przy Pinilli chyba zabrakło Caceresa i dupa. Chwilkę później niepilnowany obrońca (Astori?) przy rożnym i mogło być 2-0. Momentami przypomniała mi się Kopenhaga, która też nas objeżdżała przy stałych fragmentach. Generalnie dziwny mecz z obu stron, sporo przestrzenie w środku pola, dużo głupich błędów z naszej strony, ale największą bolączką jest u nas dzisiaj jednak kreacja (Cagliari zostawia horrendalnie dużo miejsca przed szesnastką), totalnie nie wiemy co zrobić z piłką w i w obrębię pola karnego, oraz wykończenie - raz zabrakło odpowiedniego czytania gry, gdy Stefan ładnie uwolnił się z boku, drugi raz Tevez po prostu trafił nieczysto, no i jeszcze Szwajcar. Końcówka jednak napawa optymizmem.
W kwestii Lichtsteinera dodam tylko, że dawno nie widziałem u niego tak dobrego dośrodkowanie jak przy golu



