Mecz JUVE marny. Przez większą cześć spotkania męczyli się strasznie, było dużo niedokładności. Nie tylko Pirlo był mało widoczny, ale też bardzo mało miejsca mieli Pogba i Vidal. Widoczny był brak Barzagliego w obronie. Tevez jak na niego dużo tracił i o ile oddawał dużo strzałów z dystansu to nie sprawiał raczej zagrożenia. Na szczęście klasę pokazali Lichi, Llorente i WRESZCIE Marchisio. Przypomina się wam jakiś mecz gdzie boczny pomocnik zespołu grającego w 3-5-2 robi 3 bramki swojej drużynie? Bo ja mam wrażenie, że tylko Lichtsteinerowi zdarzają się takie popisy. Jak wczoraj czy w superpucharze przeciwko Lazio. Odnośnie Llorente to kolejny raz nas ratuje gdy nam nie idzie. Gdy dominujemy i gra idzie Fernando może i jest mniej istotny niż Carlos, ale jak nie udaje się grać kombinacyjnie Llorente na którego można grać trochę prostszymi sposobami jest świetny. No i Marchisio. Piękny gol. Dawno takiej bomby z prawie 30 metrów nie widziałem.
Co do Berardiego to chłopak przechodzi ludzkie pojęcie. Z jednej strony widać, że jest bardzo młody, że dopiero zaczyna przygodę z poważną piłką, a z drugiej wali 4 gole Milanowi czy 3 Sampdori. Coś niesamowitego. Zresztą ten chłopak kroczy w swojej karierze siedmiomilowymi butami. Jak miał 15 lat był amatorem. Pojechał do brata na uniwersytet i przy okazji pograł z nim i jego kolegami w piłeczkę. Oczywiście ładował gola za golem, więc się go zaczęli pytać w jakim klubie trenuje. Powiedział, że w żadnym, więc jeden z chłopaków powiedział mu, żeby wybrał się do Sassuolo, gdzie jego kolega może go wkręci. Pierwszy rok w młodszej sekcji, drugi w primaverze, trzeci już w pierwszym zespole na boiskach Serie B, a teraz mamy sezon 4 i 11 goli w 14 meczach
PS: ostatnim włoskim nastolatkiem, który strzelił 4 gole w jednym meczu był Silio Piola (w latach 30 ubiegłego wieku!)


