Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7924
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1683
Lokalizacja: Central Perk

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: masacra » 17 sty 2014, 1:44

Przenosze tutaj, bo w domku dużo postów, a temat już stricte Liverpoolu dotyczy:
franz pisze:
masacra pisze:Swoja drogą genialny herb, co?
:shock:

A.F.C Liverpool został założony przez kibiców i wybrali oni sobie taki herb? Mają rozmach skur... :wink: Swoją drogą, to jak to jest w Liverpool'u? Kibice The Reds "określają się politycznie"? :wink: Właściwie ten herb mówi wszystko, ale warto dowiedzieć się z pierwszej ręki :) A no i jak to jest z Evertonem, czy jest jakiś podział na dzielnice od zawsze będące zdeklarowanymi fanami, jednych albo drugich, czy może sytuacja przemieszana, a może jest jeden hegemon a Ci drudzi w ukryciu. Przepraszam za ciekawość, ale jak ma okazje to zapytam :)
masacra pisze: Liverpool zagra jakis dwumecz z Legią


Aż tak zle życzysz swojemu klubowi, że będzie musiał rozpoczynać eliminacje w europoucharach od pierwszych rund :wink:
Everton i Liverpool to jeden kij. Tu nie tyle że nie ma dzielnic tu nie ma podziałow na rodziny. Na tym polega specyfika tego miasta i jego zajebisty urok wg mnie. Wejdziesz do taksówki, zobaczysz taryfiarza w koszulce Evertonu z 2 min poświęcicie na kilka epitetów i jedziecie sobie dalej opowiadając sobie co wam sie podoba a co nie w ulubionych klubach. Takie miasto, tacy ludzie. Może byłoby inaczej jakby rzeczywiście był jakis geograficzny podział, no ale jak całe zycie mieszkasz obok kibica Evertonu, a potem twoja siostra wychodzi za mąż za innego kibica Evertonu to na noże cięzko walczyć.... :wink:

W polityke my się tu nie mieszamy, ale wiadomo i nie ma co ukrywać faktu, że Liverpool to miasto robotnicze i przewagę głosów zdobywa tu raczej Labour Party, chociaż jakąs regułą to nie jest czego jestem żywym dowodem :wink:
Ogromna rzesza ludzi zraziła się do polityki i polityków w ogóle po Hillsborough i ja im sie nie dziwie tak naprawdę.

A z herbem i całym AFC jest zupełnie osobny temat... dosc powiedzieć, że jakby nie upór jednego kolesia, który miał w rekach papiery to cała inicjatywa byłaby o wiele bardziej popularna i zdobyłaby o wiele wiekszy rozgłos... Ja osobiscie nie mam z tym nic wspólnego, chociaż na początku duzo się przy tym kręciłem... Sukcesu nie odniesli prawie w ogóle z tym, przez swój osli upór, a mogłobyc nawet tak jak w Manchesterze gdzie podobno na mecze ich amatorskieg United potrafiło po 10 tys ludzi przychodzic. Na Afc było najwięcej moze z 500... a pod aktem załozucielskim podpisało sie ponad 1000...

Wróć do „Anglia”