Jestem za, przynajmniej na Wyspach zwycięzcy turniejów nie zamykają się w 2 drużynach. Mi się takie romantyczne historie jak te z Wigan, Porsmouth czy Birmingham podobają.blackmore pisze:Podejrzane te losowanie. Trafili na siebie najmocniejsi z Premiership: City-Chelsea, Arsenal-Liverpool, Everton-Swansea i Sunderland-Southampton... Później znowu takie Wigan awansuje do finału, wyjdzie mecz życia i o, historyczny moment.
No dobra, akurat historia z Birmingham nie przypadła mi do gustu.



