To normalne, że wszyscy szukają innych przyczyn niż zmiana menadżera. To też normalne, że po tylu latach panowania Fergusona ciężko było przejść bezboleśnie w rządy nowego menadżera. Ferguson prosił o kredyt zaufania dla Moyesa i ten go dostał. Klub skompromitował się podczas okienka transferowego, gra zespołu od początku sezonu wygląda po prostu strasznie, po kilkunastu kolejkach odpadliśmy z walki o tytuł, pewnie za kilka tygodni odpadniemy też z walki o top4, dzisiaj strata do Liverpoolu może wynieść 9 punktów. Gdzie nam myśleć o 4 miejscu jak nie potrafimy ograć beznadziejnie grającego Stoke? Jak liczyć na to, że nagle zaczniemy ogrywać znacznie lepiej grające drużyny skoro nasza gra nie poprawiła się nic a nic?
Można pisać, że to wina kadry, było to już wałkowane tysiące razy ale Ci którzy ciągle do tego wracają naprawdę uważają, że skład, który wygrał mistrza Anglii z wielką przewagą kilka miesięcy później jest już tak słaby i wypalony, że wystarczy tylko do 7 miejsca? No ludzie. De Gea, Jones, Smalling, Evans, Rafael, Mata, Fellaini, Rooney, Robin, Welbeck, Hernandez, Januzaj, Zaha i kilku innych to wciąż gracze, którzy przez lata z powodzeniem mogą walczyć o bycie najlepszymi na swoich pozycjach w Premier League. Nikt nie mówi, że jest idealnie, nasze braki widać na pierwszy rzut oka ale z tymi zawodnikami spokojnie powinniśmy rywalizować o top4 o ile byłby ktoś kto byłby w stanie rozsądnie zarządzać tymi piłkarzami.
Dużo potrafię wybaczyć Moyesowi, dużo miałem też do niego cierpliwości bo wiem, że tak wielkie zmiany nie dają efektów z dnia na dzień. Rozumiem początkowy wstrząs i potknięcia ale nie potrafię wybaczyć mu tego, że w ciągu tych kilku miesięcy zabrał tej drużynie to co sprawiło, że z nią od tylu lat sympatyzuję. Zabrał jej charakter. Ten człowiek nie ma mentalności mistrza, nie ma mentalności zwycięzcy. On na porażkę nie reaguje wściekłością i sportową złością tylko spuszczeniem głowy i przerażeniem. Nie ma miejsca dla takich ludzi na Old Trafford na boisku a co dopiero na ławce trenerskiej. Moyes nie ma charakteru, nie jest na tyle charyzmatyczny żeby porwać zespół i gwiazdy, on za bardzo się boi szansy na stanie się legendą jaka się przed nim otworzyła.
Spotkania MU były dla mnie od lat wielką frajdą. Nawet jak nie szło, ten zespół był tak głodny zwycięstwa i zdesperowany by wygrać, że 10 minut to było wystarczająco dużo czasu na 3 bramki. Daleko nie szukając pamiętacie rewanż z Realem rok temu? Drużyna grająca w 10 i przegrywająca była w stanie zrobić z Diego Lopeza bohatera meczu. Wczoraj już od 75 minuty wiedziałem, że nic się nie zmieni kiedy popatrzyłem na twarze Smallinga i Cleverleya. 15 minut do końca meczu a Ci ludzie nie wierzyli w zwycięstwo. Nasz trener pieprzy o dobrym meczu kiedy przez praktycznie 90 minut kopaliśmy się w czoło, bramkę zdobyliśmy po głupiej stracie Stoke a jedyną dobrą okazję mieliśmy po wolnym Rooneya. Ten człowiek nie umie porwać drużyny, nadać jej charakteru, on wygląda jakby sam w nią nie wierzył a poza tym boi się. Boi się tak strasznie, że aż mi go szkoda. Drużyna przegrywa, Moyes zmienia Van Persiego i ...go przeprasza żeby ten się przypadkiem nie obraził. I tu żaden komentarz nie jest potrzebny.
Moyes nie rządzi drużyną i trudno się spodziewać, że nagle to się zmieni. Nie ma pomysłu, nie ma wizji, nie ma charakteru. Można czekać aż coś się urodzi albo patrzeć jak rozkład będzie postępował dalej. Jak pisałem wcześniej wiele jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować. Moyes jednak odebrał mi wiarę w mój ulubiony zespół i radość z oglądania go a tego wybaczyć mu i zaakceptować nie potrafię.



