W pierwszej połowie Arsenal niestety tragedia. Dużo błędów przy wyprowadzaniu piłki, niepotrzebne, na siłę klepanie w środku pola, w ataku Giroud jest zupełnie niewidoczny i po prostu za wolny... Zdecydowanie nie radzą sobie z pressingiem The Reds, którzy w tym elemencie są świetni. Zresztą i derbach mogło to się podobać (akurat nie mi, ale osobom trzecim lub fanom LFC). Do tego świetnie grają kontrą i skuteczni są ze stałych fragmentów, z których strzelają bramki już na początku a potem dobijają kontrami. Świetnie się im ten mecz ułożył, ale ja bym się tym Liverpoolem tak nie podniecał, bo wydaje mi się że jeszcze wrócą do swojej normalnej dyspozycji i, mam nadzieję, remisów z takimi drużynami jak Aston Villa czy WBA.
Niestety, fatalnie się to ogląda, ale Arsenal sam sobie winny tej nieporadności. Na punkty już raczej tutaj szans nie ma, ale zawsze mogą próbować ratować twarz i wbić ze 2-3 gole.



