Justysia dla mnie i tak już nic nikomu nie musi udowadniać. Nawygrywała w cholerę medali w tym 4 olimpijskie na dwóch igrzyskach. Złota z Vancnouver nigdy nie zapomnę, bo to raptem drugi taki krążek w historii naszych startów i pierwszy od 38 lat. A że ma dość ciężki uraz? No niestety, zdarza się i jest to dobra wymówka jakby nie było. Jeden medal niech zrobi i będę zadowolony.
Ogólnie przeżegnałem się, kiedy usłyszałem od Tajnera, że jedziemy po 12 medali.



