Powiem krótko: nie było i nie będzie lepszej okazji, by ograć Manchester United. Wszelkie syndromy czy passy odłóżmy na bok, strzelmy ze dwie bramki i kontrolujmy spotkanie. Po porażce z Liverpoolem potrzebujemy 3 pkt by nadrobić to co utraciliśmy, pogrom jaki The Reds nam zgotowali musi być mobilizującym kopniakiem w dupę, zaś United mimo wielkich indywidualności nie ma za wielu argumentów. Piłkarsko jesteśmy na ten moment lepsi od United bardziej, niż United było od nas lepsze w ostatnich latach, więc nie pozostaje nam nic innego niż udowodnić to na boisku. Klepmy United póki jest okazja, bo lepsze mieć nie będziemy.
'Sprint' Mertesackera przy golu na 4:0 z Liverpoolem pokazuje, że tamto spotkanie odpuściliśmy już po kwadransie. Dlatego też uważam, że na podstawie tego meczu nie powinniśmy wyciągać daleko idących wniosków odnośnie poszczególnych graczy. Na pewno posadzić trzeba Monreala, który jest bezpośrednio winny gola na 3:0 z Liverpoolem oraz naszym najgorszym obrońcą i kilku ostatnich meczach. Czyżby Nacho łapał syndrom drugiego sezonu? Dziwne, przez 1,5 rok był uznawany za 'rezerwowego, który jest być może lepszy od podstawowego LO', a kiedy wreszcie dostał podstawowy skład, zaczął grać tragicznie. Do tego mała uwaga z przymrużeniem oka: nawet wyraz twarzy mu się zmienił, identycznie jak Torresowi po niepowodzeniach w Chelsea. Jakby w kilka dni postarzeli się o 10 lat.
W pomocy potrzebna jest rotacja. Ciężko trafić co Wenger wymyśli, ale zapewne Santi, Oezil i Arteta to pewniacy. Dwóch pierwszych jest w słabej formie, ale to gracze którzy jednym kopnięciem potrafią zmienić oblicze meczu. Do tej trójki dojdzie zapewne Rosicky i mam nadzieję Ox, który buduje dobrą formę. Zawsze mówię, że z wszystkiego trzeba wyciągać pozytywy i przykra kontuzja Oxa z początku sezonu zaczyna być dla nas korzyścią na resztę sezonu: w okół zajechanych pomocników Ox biega ze świeżością oraz dynamiką i mam nadzieję, że będzie naszym motorem napędowym w drugiej części sezonu.
Co do szpicy, wygląda na to że nie ma nad czym spekulować, bo będziemy się męczyć z Giroud cały sezon, choć patrząc ostatnio na niego aż chce się na boisku Bendtnera (jak to w ogóle brzmi). Orientujecie się co z Sanogo? Miał w styczniu wrócić do treningów, póki co cisza. Sądzicie że mógłby być zbawieniem w końcówce sezonu?



