A jednak dobrze, że zdecydowałem się oglądać tylko ostatnie 15 min pierwszej jak i drugiej połowy. Miałem możliwość obejrzenia udanej gry Bayernu i pięciu goli oraz przekonania się o tym, że kolejny szlagier w PL to popelina (w tym sezonie). Znów 0:0 po kopaniu się w czoło. Cosik pomału mam pecha do tych wielkich spotkań w Anglii - podobnie jak we Włoszech - ile razy nie odpalę meczu na szczycie 0:0/1:0.
Myślę, że dla obu ekip to wręcz znakomity wynik. Arsenal zamazał choć troskę hańbiące 1:5 z Anfield, MU pokazało, że mimo fatalnego sezonu potrafią zdobywać punkty na wyjeździe z solidnymi ekipami.



