Jest mniej WYBITNYCH zawodników, teraz poziom jest bardziej wyrównany nie tylko ze względy na sprzęt, ale również ze względu na to, że jest wielu bardzo dobrych, a nie ma takich przewyższających resztę. Stąd też się bierze brak rywalizacji między dwoma np. zawodnikami, którymi argumentujecie fakt, że takim jak ja wydaje się, że poziom jest niższy bo jest rzekoma większa czołówka, bardziej wyrównana. Ktoś podał niezły przykład Boksu, też można mówić, że inne czasy, ale fakt jest taki, że poza Kliczkami nie ma nikogo wybitnego. Inny przykład jaki mi przychodzi do głowy to choćby PN i wyjęcie z niej Messiego i Ronaldo. Za 10 lat ich nię będzie, będzie pewnie plejada graczy jak przed nimi u szczytu światowego i będzie można mówić, że to inne czasy już casus takich Messich czy Ronaldo nie będzie może mieć miejsca. A po prostu nikt taki o tak ogromnym talencie akurat w tamtym okresie czy wcześniej nie był i się będzie wydawało, że tak musi być.
To trochę też jak w Polsce w piłce, można mówić, że w ostatnich latach się zmieniło już nie czasy takie jak Legii i WIdzewa lat 90-tych, a po prostu poziom się wyrównał bo poszedł w dół. Podobnie jest w skokach.
Ilu jest teraz skoczków przeskakujących skocznie? Ilu jest takich gości jak u szczyt Hannawald, Małysz, Ahonen, Schmitt, Funaki, Goldi którzy jechali na kolejne skocznie i bili rekord za rekordem, masakrując kolejne skoczenie? Jest wyrównana czołówka i jakby przez laty wyjąc tych dominatorów, też by się mówiło, że poziom wyrównany wielu dobrych dlatego poziom jest ok, bo nikt by nie miał świadomości, że można to robić jeszcze lepiej. Tak jak nagle wystrzelił Małysz i masakrował wydawało się nie do pobicia rekordy tak jestem przekonany, że i teraz jakby się pojawiła jakaś prawdziwa perła prawdziwy wybitny koleś to by też został podobny dominatorem i na nic byłby te rozważania o kombinezonach, punktacji etc. tylko by masakrował skok za skokiem. A teraz wobec obniżki formy Schliriego, końcu już chyba Morgiegu takich gości nie widać. Zobaczymy czy Stoch będzie umiał na dłuższym dystansie czasowym utrzymać taki szczyt to wtedy może stać się kimś takim.
Czesiek wymienił sporo nazwisk a w czym np. taki Ljoekelsoy był lepszy od Bardala? Hautameki? Też fajny i dobry skoczek ale co on takiego zrobił żeby stawiać go jako legendę dyscypliny?
No proszę Cię Morrow. Wystarczy odpalić Youtube Roar niektóre skoki miał GENIALNE. Potrafił jak np. w Obsertodrife na lotach zmasakrować skocznie. Jak był u szczytu to wygrywał nie dzięki solidności i gromadzeniu punktów, tylko efektownie, przeskakując resztę. Sprawdziłem w sezonie 2003/2004 wygrał 7 Pucharów Świata, a nie zdobył Kryształowej Kuli. 7 pucharów to więcej niż Bardal w całej swojej karierze!
Dalej Hauteamaki kolejny. Typ potrafił jednego weekendu parę razy poprawiać rekord świata w lotach, potrafił czasem odpalić taką petardę, że nie było co zbierać. Jak złapał formę to niemal nie było dla niego mocnych. Przykład końcówka sezonu 2005, gość wygrał 6 konkursów z rzędu. Tyle co Bardal w całej swojej karierze! O czym my w ogóle mówimy? Gość nie ma startu do tej dwójki. Zresztą Bardal w tej kadrze kręci się nie od dziś, w czasach Roara, Romorena czy Bystoela nie miał nawet wjazdu do czwórki Norweskiej.
To już bardziej cenię Jacobsena, ten też u szczytu formy potrafił odpalać petardy i prawdziwe dominować. Bardal to rzemieślnik, szacunek dla niego za cieżką pracę, bo dzięki niej osiągnął sukcesy, rzekłbym ponad nawet jego talent. Ale fakty są takie nic więcej niż rzemieślnik w czasach prosperity tej dyscypliny w życiu by nie zdobył Pucharu Świata. I porównywanie go do Roara czy Hautamekiego to obraza dla tej dwójki. Nawet dla Romorena czy Pettersena. Bjoern też jak odpalił petardę to szczena opadała, choćby słynny rekord świata. Bardala na takie skoki w życiu nie stać. Podobnie jak na takie jak Pettersena jak np. kiedyś odpierdzielał niesamowite petardy na TCS, pamiętam słynny rekord na nowej skoczni w Oberstdorie. Jeśłi Bardal zrobił PŚ, to Bjoern u szczytu jakby go przenieść w sezon zwycięski Bardala by go zdominował. Zresztą nie dziwne również, że Bjoern ma więcej wygranych PŚ od Bardala.
O właśnie i tutaj jest to. Teraz jest mniej skoczków zdolnych porywać tłumy. Gości którzy siadają na belkę i przeskoczą Ci skocznie. Kiedyś prócz tych Wybitnych jak Małysz, Hannawald, Schmitt, Ahonen byli tacy jak Hautemaki, Roar czy nawet Widhoelz czy Romoren. Hollewarth czy Hongacher to przesadza to byli średniacy tu masz racje. Ale jakoś mam dziwne wrażenie, że jakby przenieść ich w dzisiejsze czasy to by kręcili się wyżej niż wtedy. Skoro Bardal zdobył PŚ dlaczego niby Hollewarth miałby tego nie zrobić?
Poziom się obniżył i im bardziej teraz np obsączając na potrzeby tego postu wygrane w PŚ, żeby nie palnąć jakiejś gafy się w tym utwierdzam. Finowie całkowicie leżą kiedy kiedyś bez problemy wygrywali majstry w MŚ, przegrali o 0.1 złoto w Salt Lake City, teraz nie mają ani jednego nawet bardzo dobrego skoczka. Norwegowie słabiutcy. Dominacja Austriaków w ostatnich latach w drużynie i nie tylko wynikła również właśnie z tego. Oni nadal produkowali wybitnych skoczków jak Schliri i Morgi czy nawet bardzo dobry Kofi, a reszta stanęła. Niemców po latach kryzysu coś tam teraz mają, ale żaden Freund nie ma startu do Hanniego czy Schmitta. Japońce od wielu lat nie mają już takiego skoczka jak Funaki czy nawet Harada.
To nie to co kiedyś kiedy mocni byli i Finowie(Ahonen, Jussilainen, Hautameki czy wcześniej Soinien, Laitinien, Nikola), Norwegowie(Roar, Ingebrigsten, Romoren, Pettersen czy wczesniej Bredesen, ), NIemcy(Schmitt, Hannawald, Uhrmann, wcześniej Thoma, Weifsslog) Austriacy(Goldi, Widhoelz, Hollewarth).
A taki Morgenstern ma to wszystko. Wygrał indywidualnie i TCS, i mistrzostwo świata, i Igrzyska, i 2xPuchar Świata. To czego mu brakuje w przeciwieństwie do wymienionych to tylko to, że nie potrafił dominować sezon po sezonie.
Bo Mogenstern to skoczek wybitny. Tutaj nie mam żadnego ale. Jego jakby przenieść w czasy prosperity również by wygrywał. Podobnie Schliri. Właśnie ta dwójka+ Stoch i może Prevc to takie perełki, które by z tuzami by walczyły. Ale te Freundy, Freitagi czy wspomniany Bardal to jakoś mam dziwne wrażenie, żeby kręciły się koło 10 miejsca, tak jak wcześniej to robiły takie typy jak np. Kiuru.



