Tu nie chodzi o sam kontrakt a oto w jaki sposób to następuje. Zespół, który praktycznie od zawsze był wierny swoim zasadom to znaczy dowodzeniu silną ręką i stawiania przede wszystkim na kolektyw robi wyraźny krok w kierunku bycia ciepłą przystanią dla najemników opływających w dostatek. Jasne, w obecnej piłce nie da się już tylko grać wychowankami i trzeba sprowadzać klasowych piłkarzy, zresztą u nas też tak było od lat, ale zawsze to trener był tym, który trząsł zespołem a żaden piłkarz nie miał prawa czuć się ważniejszy niż klub. Dlatego odchodzili, z powodu dużo bardziej prozaicznych powodów niż Rooney, Beckham, Staam, Keane i inni. Odszedłby i Wayne, Ferguson przecież miał jakiś powód żeby na koniec swojej przygody z trenerką przed kamerami dać do zrozumienia, że Rooney chce odejść. Jestem wręcz przekonany, że gdyby Alex nas w tym sezonie trenował to Roo już w lecie zmieniłby klub.
Patrzę z przerażeniem na to co robi Moyes bo w kilka miesięcy rozpierdala zespół nie tylko od strony sportowej ale i mentalnej. Kiedyś w United było miejsce tylko dla graczy, którym zależało na reprezentowaniu MU, teraz dochodzi do tego, że "przywiązanie" do koszulki Diabłów kupujemy kosmicznym kontraktem dla gracza, który po letnich perypetiach jest ostatnim, który na taki zasłużył.
Moyes nie panuje nad zespołem, jak pisałem wcześniej, nie zdobył szatni i chwyta się wszystkiego żeby utrzymać ten rozpadający się domek z kart. Decyzja istotna z marketingowego punktu widzenia, Szkot praktycznie przegrał sezon i pozostały tylko iluzoryczne szansę na grę w LM w przyszłym sezonie, wie, że to może spowodować ucieczkę gwiazd więc próbuje zatrzymać je hajsem. Taki kierunek budowania nowego United w ogóle mi się nie podoba i nie rokuje dobrze dla Diabłów bo w ten sposób nie zbudujemy chemii w zespole, której brakuje.
Co gorsze Rooney od początków Moyesa jest świętą krową, Szkot robi od pierwszych spotkań w zasadzie wszystko żeby przypodobać się Anglikowi i zamazać ich konflikt z przeszłości. Trochę to wygląda jak parodia bo trener robi wszystko żeby przypodobać się zawodnikowi a nie na odwrót. Wystawianie go tam gdzie lubi najbardziej grać, wysyłanie na rehabilitację do ciepłych krajów, teraz ten kontrakt. Zresztą to nie tyczy tylko Rooneya, pamiętam ten obrazek w meczu ze Stoke kiedy Szkot przepraszał Robina za to, że go zmienił. Największym wygranym tej całej sytuacji jest oczywiście Rooney, zbliżając się do 30tki dostaje kosmiczny kontrakt i ciepłą posadkę w klubie. Żyć nie umierać.
W Evertonie wydawało mi się, że widzę twardego gościa z jajami, zdolnego rządzić wielkim klubem i zapracować na swój autorytet. W United widzę przerażoną marionetkę, która przed każdym ruchem boi się żeby czegoś nie stłuc, kogoś nie obrazić a przed wszystkim nie on rządzi tym zespołem. Możemy sypać i jeszcze wyższymi kontraktami ale jak za sterem tego klubu nie będzie kogoś z jajami i wizją to nie widzę tutaj szansy na sukces.



