Zaległości z ostatniego czwartku, dla mnie ogromnie ważne, bo cenne zwycięstwo odnieśli The Strongest. Po meczu we czwartek tak mi się chciało spać że nie miałem siły pisać relacji, teraz nadrabiam.
Grupa 1
The Strongest - Universitario de Deportes 1:0 (Wayar 71')
W pierwszej połowie The Strongest La Paz dominowali, mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki i częściej atakowali, ale to goście z Peru stworzyli sobie trzy groźne sytuacje. Dwie z nich zmarnował Olascuaga, najpierw w sytuacji sam na sam przenosząc piłkę ponad wychodzącym z bramki Fernandezem i nad samą bramką, a później główkując z kilku metrów obok słupka. The Strongest powinni prowadzić, bo po uderzeniu Alfaro piłka wyraźnie przekroczyła linię bramkową całym obwodem, defensor Universitario wygarnął ją za późno, ale swoim ciałem zasłonił piłkę liniowemu co uratowało peruwiańską drużynę. W barwach The Strongest tradycyjnie pierwsze skrzypce grał Pablo Escobar, ale aktywny był też powracający do drużyny Tigre po mało udanym epizodzie w Brazylii Chumacero. Rozstrzygnięcie zapadło w 71 min., kiedy to Wayar precyzyjnym uderzeniem sprzed pola karnego zdobył swojego pierwszego gola dla The Strongest i zapewnił mojemu ulubionemu południowoamerykańskiemu klubowy 3 punkty. Po utracie gola Universitario nie zdołało dojść do głosu i nie ruszyło do zmasowanych ataków, w efekcie Boliwijczycy dowieźli prowadzenie do ostatniego gwizdka dość komfortowo. To cenne zwycięstwo daje nadzieję na nawiązanie walki o awans - w kolejnym meczu The Strongest zmierzą się u siebie z argentyńskim Velez Sarsfield.



