No i po ptokach. Gratulacje dla Arsenalu. Everton jak zwykle sfrajerzył w kluczowym momencie. Barkley miał patelnie na 2-1, ale zdupcył. Potem prezent w postaci karnego od Barry'ego. Szkoda, że znowu taki doświadczony zawodnik zawala nam sprawę. Nie mamy szans już nawet na remis. Poza tym kiepskie zmiany Martineza. McGeady kompletnie nic nie wnosi.
PS. O już 4-1. Raczej niesprawiedliwy wynik



