I to teraz tak: Benzema miał zdaje się dwie czy trzy pamiętne sytuacje (setki) z których jedna to niegwizdnięty spalony. Do tego dwie bramki, nie po jakiś solo action tylko po śmiesznych błędach obrony, czyste frajerstwo (ot zwykłe dośrodkowania). Ronaldo wyłożył się jak długi przed polem karnym. I tyle z groźnego Realu.
Barca miała setkę Messiego i Neymara. Słupek Alvesa. Ronaldo wyłączony, Bale z jedną akcją w drugiej połowie. Modric praktycznie zjedzony przez środek Barcelony.
Real przegrał Klasyk po raz kolejny, tym razem ważniejszy niż ten wcześniejszy. W dodatku u siebie. Na razie nic nie świadczy o tym, że Real znajduje się na drugim miejscu podium albo - o zgrozo - na pierwszym w światowym futbolu.



