Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: Sergek » 30 mar 2014, 21:50

Ostatnio chyba nadmierne gadanie przeciwników nas motywuje. Ole gadał, że woli duet RVP - Rooney od SAS (wiadomo, jego opinia), potem Ci rozstrzelali Cardiff. Następnie mamy Poyeta i jego tekst, że LFC to one man team; strzela Gerrard i Sturridge. Vertonghen ta sama gadka co Poyet, Sherwood gada coś o naszej bardzo słabej obronie; zachowujemy czyste konto. Już oczywiście śmiechem żartem, ale niech nasi przeciwnicy więcej gadają :P

Próbowałem nie zapędzać się i nie myśleć o mistrzostwie, ale po dzisiejszym wejściu na miejsce lidera chyba tak dalej się nie da. Ósme zwycięstwo z rzędu, w lidze w 2014 wciąż niepokonani. Raczej będziemy w wyścigu do samego końca. Wiadomo, że na tę chwilę najważniejszy jest przyszłotygodniowy mecz z West Hamem, ale szczerze mówiąc to nie mogę się doczekać starć z City i z Chelsea. Obyśmy niczego po drodze nie spieprzyli.

Miałem obawy przed dzisiejszym meczem (jak zawsze :lol: ) Jednak kiedy zobaczyłem twarze zawodników Tottenhamu kilka sekund przed rozpoczęciem, to byłem pewien swego. Nie musieliśmy długo czekać - Spursi sami nas uprzedzili. Potem to już było punktowanie rywala przy każdej okazji. Obrona świetnie. Raz tylko Soldado urwał się Aggerowi, ale zagrożenia większego z tego nie było. Stevie pociągał za sznurki, a Hendo z Coutinho robili swoje. Raheem w świetnej formie. Chyba nawet został wybrany zawodnikiem meczu. Słusznie. Suarez i Sturridge na dobrym poziomie, szkoda jedynie, że ten drugi bez bramki. Nie mam nawet na co narzekać. Świetne uczucie.

Podsumowując - największe szanse na misia według mnie wciąż ma City. Jednak o tyle dobrze, że wszystko mamy w naszych rękach. Nie mogę się doczekać następnej niedzieli.

Wróć do „Anglia”