Nieobecność Ronaldo jakoś nie dała się za bardzo odczuć. Może w tym, że nikt kilka razy na mecz nie strzelał z każdej pozycji w trybuny lub w bramkarza. Sam Cristiano pewnie będzie chciał nastrzelać z Almerią, czy z kim oni tam graja za tydzień, bo Messi znowu wkulał po karnych i goni w Pichichi.
Pierwsza połowa nudnawa. Druga lepsza, wynik wysoki i pełna kontrola. Sociedad z akcji nie stworzył właściwie żadnego zagrożenia. Oni tez lubią grać z kontry, a jak Madryt gra z Alonso i Illarramendim jednocześnie, to po prostu broni zdecydowanie lepiej. Może odbija się to na szybkości i kreatywności rozegrania, ale coś za coś. Fajnie, że Asier strzelił tego gola. Jednak w sytuacji gdy gra razem z Xabim, jego pozycji obliguje go do częstszego podłączania się i to nadal ma do poprawy w przyszłości.



