Wypadałoby coś napisać, ale zupełnie nie wiem, czego się dzisiaj spodziewać. Bayern po prostu zweryfikuje wartość tego Realu i oby nie była to weryfikacja bolesna. Z drugiej strony jak już przegrać to chyba lepiej wyraźnie, bo rozważania o detalach, co by było, gdyby ten czy tamten w tej czy innej sytuacji zachował się lepiej, nie należą do najprzyjemniejszych.
Mimo trudności rywala i tego, że Real bynajmniej nie jest faworytem, liczę na wielki dwumecz zakończony awansem drużyny z Madrytu. Mam pewne wątpliwości, czy ten zespół potrafi zagrać na koniecznym poziomie przez ponad 180 minut, ale nie byłbym kibicem, gdybym na to nie liczył.
Mam być może mylne wrażenie, że ten Bayern jest słabszy od ubiegłorocznego i można go pokonać. To wciąż trudne, jednak przy grze na maksa, przy dobrym nastawieniu, koncentracji, skuteczności i może też przy odrobinie szczęścia - możliwe.
Nie ma Marcelo, co w tym przypadku być może jest nawet wzmocnieniem. Niech Madryt w końcu lepiej gra niż gada. Pora na prawdziwy test charakteru i umiejętności. Oby Real ten test zdał na szóstkę. W innym wypadku skończy się kolejnym rozczarowaniem i gadaniem, że przecież cztery półfinały z rzędu to nie jest prosta sprawa. Lepsze półfinały niż 1/8, lecz wszyscy madridistas liczą, mają nadzieję i wymagają od tej drużyny czegoś więcej. Wszyscy chcemy, by Real Madryt znów był najlepszy, a nie tylko należał do ścisłej europejskiej czołówki. Wieczorem będziemy mądrzejsi.
Vamos!



