Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8192
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Post autor: Wilmore » 01 maja 2014, 13:00

mete pisze:To dalej będziemy czytać, że Milan ma kadrę na poziomie Atletico? Na poziomie finalisty LM?
Pewnie, że tak. Nigdy mało głosów rozsądku. Wasze tłumaczenia, że jest dokładnie odwrotnie i piłkarze w Milanie to zbiór węgla i papy, były na swój sposób urocze - bo uroczo naiwne - ale pozbawione podstaw faktycznych.
Myślisz, że jakby zestawić indywidualne umiejętności piłkarzy, to Atletico ma 6 lepszych graczy w składzie od United, Juventusu, Barcelony, Bayernu, Chelsea, City, PSG itd.? Nie, oczywiście że nie. Może ma na jednej lub dwóch pozycjach lepszych graczy od tych ekip, ale jako suma umiejętności indywidualnych wypadają znacznie gorzej.
Sądzisz, że Porto z 2004 r. miało lepszych piłkarzy niż Milan? Że miało choć na jednej pozycji lepszego zawodnika od Milanu? A jednak to oni wygrali LM.
Tylko tu na scenę wchodzi trener. Simeone mnie pozytywnie zaskoczył, w tym sezonie z zespołu z paroma gwiazdami uczynił maszynę do zabijania. Bardzo, bardzo szczęśliwie przetrwali moment słabszej formy i urazów, który mieli w lutym i marcu i kiedy ich gra wróżyła raczej odpadnięcie już w lutym ze wszystkich rozgrywek, a nie trwanie dalej.
Simeone wyciąga z nich 100%. To nie jest tak, że nagle Tiago stał się wybitnym środkowym, Miranda czy Godin to gracze równi Thiago Silvie, a Arda Turan to genialny skrzydłowy. Każdy z nich jest perfekcyjnie ustawiony na murawie i perfekcyjnie przygotowany, dzięki czemu grają lepiej od znacznie lepszych piłkarzy. Czy będąc trenerem Chelsea po wczorajszym meczu bym wyciągnął z Atletico 11 piłkarzy? Nie, pewnie góra dwóch. A jednak bezapelacyjnie dostali w skórę.
O tym można pisać znacznie dłużej, ale jeśli powyższego nie zrozumiałeś - więcej i tak nie zrozumiesz.

I tu przenosimy się na grunt Milanu. Ostatnie transfery piłkarzy, których trener naprawdę potrzebował, miały miejsce prawie 10 lat temu. Później były inwestycje po myśli zarządu i Berlusconiego, a nie kolejnych trenerów. Przez ostatnie dwa lata mieliśmy jednego trenera, na którego głowę Berlusconi nie mógł się doczekać, któremu rzucano przy każdej okazji kłody pod nogi i nie spełniano ŻADNYCH próśb transferowych (prośby o obrońcę skończyły się zaklepaniem przez Gallianiego numeru "9" już na początku lipca, czyli było wiadomo, że Allegri się oczekiwanego obrońcy nie doczeka). Teraz mamy Seedorfa, który klimat w klubie ma może nie aż tak nieprzychylny, ale nadal warunki do pracy ma potwornie trudne i wręcz wrogie.
Simeone w Atletico może i ma ograniczone środki finansowe (pewnie porównywalne z Milanem), ale bierze kogo chce i sprowadza tych, których chce. Nic mi nie wiadomo o tym, by na prośby o obrońcę lub pomocnika dyrektor wychodził i mówił - "to fajnie, że prosisz, ale tak sobie myślę, że przyda Ci się trzeci napastnik, bo prezydent każe Ci zmienić taktykę na dwójkę napastników". Nie wygląda też na to, by Simeone po świetnej passie wyników miał od prezydenta usłyszeć "nie lubię Cię, ale wygrywasz. Zostajesz na ławce tylko pod warunkiem, że zmienisz taktykę na taką, jaką Twój poprzednik wygrywał dekadę temu, bo tamto mi się podobało".
A Allegri tak miał, wszystko wskazuje na to, że Seedorf też tak będzie miał.
Nie jest niczym dziwnym, że jednemu trenerowi pracuje się fantastycznie, a drugi potykał się na wielu rzuconych kłodach i w końcu upadł.
Wypunktowano Cię już wcześniej, więc nie będę powielał oczywistych oczywistości o klasie wielu zawodników Milanu. Problem nie tkwi w nich - przepaść w umiejętnościach między aktualnym mistrzem a Milanem jest znacznie mniejsza, niż przepaść między mistrzem z 2011 roku, a Juventusem, który zdołał tytuł zdobyć. Problem tkwi wewnątrz klubu. Seedorf nie pokazał nic, by kupić moje zaufanie, ale jestem więcej niż pewien, że jeśli dostanie w lecie tych, o których prosi (w ramach tych 35-40 milionów euro co roku wydawanych na transfery przez Milan, niech to będzie nawet o połowę ograniczone z braku LM) i dostanie spokój na granie tak, jak chce - to za rok Roma i Napoli będą oglądać nasze plecy.
Jeśli jednak Berlusconi z Gallianim nadal będą czyhać na głowę każdego kolejnego trenera i dyktować mu, co i jak ma robić - to nie zaskoczy mnie, jeśli ci sami, którzy teraz deprecjonują klasę Robinho, Zapaty czy Abate za rok będą uważać, że Honda, De Sciglio i Balotelli to równie gówniani piłkarze.
Cieszcie się, że nie jesteście kibicami Manchesteru United. Gdybyście podobne brednie zaczęli wciskać w tym sezonie - że Jones, Carrick, Kagawa i spółka to gówniani zawodnicy - to wasze zderzenie z rzeczywistością przedstawioną przez paru rozsądnych użytkowników byłoby bardzo bolesne. A że Premier League to popularna liga, to nie tylko oni by się z tego śmiali.
seba82 pisze:Gdyby nie skandaliczny wręcz karny podyktowany w Amsterdamie i szczęśliwy remis u siebie z Ajaxem to byśmy z grupy nie wyszli. To tak w ramach sprawiedliwości. :wink:
Boże, co za brednie.
Sprawiedliwość w fazie grupowej miała miejsce. Sam De Boer mówił, że Milanowi należał się karny przy wyniku 0:0. Jeśli ktoś był pokrzywdzony w Amsterdamie, to Milan - czym innym jest karny przy 0:0, a czym innym przy 1:0 dla gospodarzy. Zamiast cudem uratowanego remisu byłoby 1:0 i spokojnie byśmy ten wynik dociągnęli do końca.
Wynik w Amsterdamie był podyktowany decyzją (kontrowersyjną) sędziego o kartce dla Montolivo, później zespół grał kiepsko, ale na tyle im pozwolił sędzia. Awans mieli na wyciągnięcie ręki, trudno się dziwić, że tak grali.
Gdyby Ajax awansował z grupy, to dziękować mogliby w pierwszej kolejności Erikssonowi, który sędziował mecz w Amsterdamie, bo to on im pozwolił zdobyć chociaż jeden punkt.
seba82 pisze:To tłumaczy smutne miny po strzelonych ostatnio bramkach przez Milan, ciekawe czy jak strzelimy w derbach to też się skrzywi :wink:
To jest niegłupie. Jest za co krytykować Gallianiego, ale pod względem finansowym ostatnio dokonuje cudów - zespół gra coraz gorzej, a klub zarabia coraz więcej. Jeśli gra w USA ma oznaczać jednego gracza więcej niż w przypadku gry w LE, to ja jestem za. W Lidze Europejskiej nie spodziewam się niczego więcej niż za czasów Carlo, gdy odpadaliśmy bodaj z Werderem wychodząc na murawę z nastawieniem identycznym, jak z Tottenhamem - "niech mecz się skończy, mamy ligę do uratowania".

Inzaghi bardzo mi imponuje w ostatnich latach, ale nie widzę w primaverze materiału na oparcie na nim drużyny w najbliższych latach. Jest paru nieźle wyglądających 18 latków (rocznik '96), ale zespół wygrywa dzięki trenerowi raczej niż dzięki indywidualnym umiejętnościom. Nie widzę tam gwiazd ligi, jakich miały poprzednie jedenastki, nie widzę też diamentów jak np. Cristante.
Choć nadzieja jakaś jest, bo De Sciglio w primaverze był pierwszym wchodzącym, rezerwowym dla De Vito i Ghiringhelliego, te mecze nie są wcale decydujące, tylko głowa.

Wróć do „Włochy”