Oczywiście na papierze jesteśmy murowanym faworytem a cały świat chce żeby wygrało Hull. Magia pucharu i te sprawy. W 2011 roku chłopaki się spalili psychicznie - ale kto tam był liderem? Djourou z młokosem Koscielnym w obronie, Song z Nasrim w pomocy, Fabregas i Walcott mieli kontuzje, a ponadto grający okropnie w tamtym sezonie Rosicky. No i Van Persie doznał kontuzji w trakcie meczu i musiało zastąpić go drewno duńskie. Chociaż teraz na wstępie gra drewno francuskie, więc... a zresztą.
Ciekawa sprawa jest z bramkarzem - przez cały sezon w FA Cup gra Fabiański, teraz zagrał z Norwich i naturalną teorią wydaje się, że była to rozgrzewka przed finałem, ale są też teorie, że dostał ostatni mecz ligowy żeby się pożegnać, bo w finale zagra Szczęsny. W przeszłości Wenger już zmieniał bramkarza pucharowego na finał, ale tym razem Fabiański grał świetne zawody w każdym meczu, a jako wisienka na torcie praktycznie wygrał nam półfinał w karnych - byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby wystąpił Wojciech zamiast Łukasza.
Ten sezon dla Arsenalu był wielką przejażdżką na rollercoasterze, jak to lubią mówić Anglicy - po pierwszej kolejce oczekiwania że poza top4 i odpadnięcie z grupy LM, w październiku żę mistrz



