Ma do was takie pytanie jak zapatrujecie się w kwestii kobiet na siłce?
Ja do tej pory chodziłem na mała siłownie, z mocnym klimatem. Typowa faszystowska siłka spod Białegostoku, dla stadionowych bandytów
Z uwagi na kwestie lokalowe musiałem się przenieś na duża, nową siłkę z basenem, sauna i innymi "spa cudami" (ma teraz karę multisport - prawie jak korpo szczur). Nie dość, że chodzą tam jakieś ciołki (jeden typek w koszulce Che Fujarą dostał srogą reprymendę! Od tej pory już go w niej nie widziałem) to jeszcze masa lasek.
Wytapetowane, wypsikane (mocne perfumy strasznie irytują na siłce) prężą się i wypinają przed Tobą/posyłają uśmiechy lub "cześć, cześć". Ciężko się skupić - jak już będę nosił obrączkę, praw się wyjaśni i dadzą mi spokój. Żeby nie było że jestem taki boski żigolo, to jeszcze bardziej irytują laski, które snują się bez celu od urządzenia do urządzenia, robią sztuczny tłok, blokując miejsce. Siada to to na maszynie, parę razy machnie na odczep z najmniejszym potencjałem, i siedzi zadowolona plotkują z koleżanką. Albo pakowanie albo gadanie! Jak człowiek ma rozpisany trening i określony czas na zrobienie go, takie zawalidrogi są strasznie irytujące


