Myslalem o Milanie z konca 80tych.Nebula RN pisze:Różnią się wielkością kapitału, zasadami finansowymi i chęcią wydawania kasy na klub.
Szejkowie mają teoretycznie nieograniczone możliwości finansowe (zarabiają na bogactwach naturalnych, które mogą w dowolnych ilościach sprzedawać; Berlusconi zarabia na rynku medialnym, gdzie tak działać się nie da), mogą wydawać dowolne kwoty na wszelkie swoje zachcianki (majątek Berlusconiego to w dużej mierze wartość kapitałowa spółek/firm/Milanu, których jest właścicielem + kasa jaką udaje im się wypracować w poszczególnym roku. Owszem pewnie mógłby sobie wyciągnąć 500 mln z Finivestu i kupić 10 top graczy, tylko wtedy firma upadnie, co zacznie generować kolosalne straty dla całej jego grupy kapitałowej i zachwieje jej płynnością finansową, giełdowymi spadkami, które pogłębią straty). Szejkowie po prostu sprzedają więcej ropy i dopóki ich złoża się nie wyczerpią, dopóty będą mogli sobie wydawać nieograniczone kwoty.
Ostatnia sprawa, to fakt, że szejkowie mają od niedawna swoje zabawki sportowe i dlatego pompują w nie kupę kasy. Berlusconi bodajże już 28 lat siedzi w Milanie i przez te wszystkie lata zdążył również ogromne kwoty w klub włożyć. A teraz klub go już tak nie interesuje, więc nie wydaje już na niego kasy.
Tak wogole to chyba wlasnie Wlosi (ta trojca Milan, Inter, Juve) byli pierwszymi ktorzy wprowadzili "wlasnosc prywatną" do futbolu. Hiszpanie czy Francuzi w wiekszosci dzialali na skladkach kibicowskich. Niemcy wiadomo, ci wieksi, Bayern, HSV, korporacje, jak wygladay klubu angielskie w tamtym czasie? Raczej napewno Liverpool czy Aston Villa nie byly wowczas w rekach prywaciarzy rozumianych tak jak dzis.
Berlusconi byl "pierwszym szejkiem" futbolu. Takim ktoremu sie udało.



