Kamilu, jak PiS przegra kolejne wybory, co o dziwo może się zdarzyć, to dalej mam(y) wierzyć, że są w stanie przynieść Polsce istotną zmianę? Pytam bez podtekstów, pragmatycznie, sam chyba zagłosuję na prof. Legutkę, bo to najbardziej kompetentny kandydat z mojego okręgu, PiS jest mi obojętny.
Jak Kaczyński przerżnie najbliższy czwórmecz to powinien się usunąć w cień. Tyle tylko, że jest jeden problem ten sam co zresztą po poprzednich porażkach. Kto inny? Kaczyński jest jaki jest, ale jakoś nie widać nikogo innego lidera, który by potrafił stworzyć partię na ~30% głosów. Bo jeśli jego odejście ma oznaczać, że nie powstanie nic nowego ciekawego, a tylko PO straci rywala i będze hegemonem to będzie problem.
Niemniej jednak jak wiesz co tutaj pisałem mam dośc dłużej czekania na to by wartości, które są mi bliskie nadal były w opozycji. Jeśli Kaczyński będzie po 11 porażkach(czy tam ile ich bęzie) to nawet jeśli by to oznaczało, że na razie zostaną zgliszcza, powinien chyba odejśc. Bawić się w to samo przez kolejne 4 lata sensu większego mieć raczej nie będzie. Zobaczymy jednak jak się przedstawi sytuacja. Wątpie np. czy on sam zdecyduje się odejść. I jeśłi np. znowu za pare lat sytuacja będzie podobna, nie pojawi się nic nowego ciekawego to prawdopodobnie będe pisał tak samo jako dziś. W każdym bądź razie trzeba skupić się na teraźniejszości. Dlatego te wybory są tak ważne by skończyć już to gadanie o porazkach z rzędu i by ludzie uwierzyli, że to realna alternatywa
I nie, PiS nie ma nikogo, z kim mógłby zrobić koalicję. Ale spoko, GPC pewnie zwyzywa jeszcze Gowina.
A tam. Jak wygrają wybory wyraźnie to izi się ktoś znajdzie. Jak wejdzie Korwin to jestem dziwnie przekonany, że bęzie chętny. To samo Gowin czy nawet Solidarna Polska. Nikt kto będzie miał możliwość objęcia władzy nie będzie się obrażał jakimiś tam tekstami z GP.



