Eibar to niewielki ośrodek miejski w Kraju Basków. Jak na skalę Primera Division bardzo mały. W minionym sezonie tylko Villarreal pochodziło z miasta o liczbie ludności mniejszej niż 100 tysięcy mieszkańców, ale i tak około dwukrotnie większego niż Eibar. W Segunda takich klubów jest trochę więcej, ale bez dokładnego sprawdzania raczej nie ryzykuję dużej pomyłki, jeśli napiszę, że Eibar jest najmniejszym miastem reprezentowanym również w tej klasie rozgrywkowej. To ciekawe, że udało im się osiągnąć tak duży sukces. Wywalczyli awans dwa lata z rzędu, najpierw z Segunda Division B do Segunda Division, a teraz do hiszpańskiej elity. Wcześniej coś takiego zdarzyło się tylko sześć razy. Jak więc mogą być postrzegani? Raczej jako kopciuszek i będzie dużą niespodzianką jeśli w następnym sezonie będą walczyć o cokolwiek więcej niż utrzymanie.
Będą trzecią drużyną baskijską w La Liga. Zarazem nigdy wcześniej w swojej historii nie wywalczyli awansu do Primera Division. Zgodnie z hiszpańskim prawem muszą powiększyć kapitał zakładowy do ponad dwóch milionów euro, a więc mniej więcej pięciokrotnie. Ponieważ są spółką akcyjną, muszą po prostu sprzedać akcje za wymaganą kwotę. Choć większym budżetem od nich dysponują drużyny w polskiej ekstraklasie, nie znaczy to, że klub ma jakieś problemy finansowe. Eibar nie ma żadnych długów, jest po prostu małe. Czy im się uda? Myślę, że tak. Musza sprzedać około 35 tysięcy akcji po 50 euro (przy czym istnieje limit ile może kupić jedna osoba). To naprawdę niedużo, a takie inicjatywy cieszą się raczej sporym poparciem społecznym. W pomoc Eibar w tej sytuacji zaangażowało się już kilku piłkarzy z ekip La Liga, najbardziej znani z nich to Xabi Alonso i Asier Illarramendi.



