Szkoda Chorwatów. Czują na pewno, że nie wykorzystali swojej szansy. Prowadzili przecież 1-0, a patrząc na cały mecz,to Brazylia niczego wielkiego nie pokazała,biorąc pod uwagę fakt, że przez wiele osób to główny faworyt do zdobycia tytułu. Dupę Canarinhos uratował Neymar, miał trochę szczęścia przy pierwszym golu, strzał nie był mocny, ale wyszedł bardzo precyzyjny, no i od tego momentu Brazylijczycy troszkę ogarnęli się. W drugiej połowie nikt nie chciał zaryzykować. Ciekawe czy Brazylijczycy mocniej zaatakowaliby, gdyby nie ten karny z kapelusza, a dalej byłby remis.
Jeszcze raz potwierdza się, że przygotowywanie zespołu bez możliwości gry o punkty jest ciężkie. Przyszła presja, przeciwnik bardziej zmotywowany, agresywny i j to nie była już ta ofensywna i pięknie grająca Brazylia. Małymi momentami nawet bezradna w ataku. No nic pierwsze, koty za płoty. To był mecz otwarcia, a jak wiadomo, różnie to w nim bywa.



