Re: FMy

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18570
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2415
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: FMy

Post autor: Kluchman » 15 cze 2014, 21:18

Szybko porzuciłem karierę Wrexhamem, bo nie mogłem się odnaleźć w tym zespole, charakterystyka zawodników była taka, że miałem kłopoty z wykorzystaniem ich potencjału pomimo teoretycznie jednej z lepszych kadr w piątej lidze. Graliśmy słabo, nie miałem pomysłu co zmienić, bo nic nie działało i przyjmując porażkę przy pierwszym podejściu do tej gry na klatę, zacząłem zabawę od nowa...

Zasady wyboru drużyny były takie same jak wcześniej, tylko zamiast wszystkich dałem po dwie najwyższe ligi z Anglii, Hiszpanii i Włoch z zamiarem poprowadzenia pierwszego zespołu z drugiej ligi, jaki się wylosuje. Znowu padło na Anglię, a konkretnie na Huddersfield Town FC. Prognoza mediów? 20. miejsce w Championship. Oczekiwania to ustabilizowanie pozycji zespołu w lidze, a już przy marzeniach o środku tabeli były wątpliwości, czy to możliwe.

Budżety transferowy i płacowy dostałem na tyle niskie, że o znaczących wzmocnieniach nie było mowy (klub ma malutkie długi, ale do bogatych się zdecydowanie nie zalicza). Sprowadziłem dwóch pomocników z wolnego transferu do rotacji, bo miałem mało piłkarzy na tej pozycji, w tym jednego wyraźnie odstającego i tyle. Na więcej zabrakło środków, a szkoda, bo przydaliby się lepsi skrzydłowi. Mam czterech, ale każdy z nich byłby dla mnie lepszy jako zmiennik, a nie jako gracz podstawowego składu. Żaden z nich nie ma dobrego wykończenia akcji i po prostu rzadko trafiają do siatki, co wiele utrudnia. Przynajmniej na przyszłość, gdy zaczniemy grać o coś więcej, przydaliby się lepsi. Teraz mieliśmy tylko utrzymać się w lidze... Musiało starczyć.

Początek był taki jak miał być. Trzy pierwsze mecze o punkty to zaledwie jeden remis i dwie porażki. Jednak pocieszający był fakt, że we wszystkich tych meczach moja drużyna była stroną przeważającą - moralni zwycięzcy.

Z czasem gdy rosło zgranie i zrozumienie taktyki, zaczęliśmy prezentować się powyżej oczekiwań i regularnie pięliśmy się w górę tabeli. Najpierw do środka stawki, następnie do górnej połówki aż w końcu nawet na pozycję wicelidera! Graliśmy kosmos, w efektownym, ofensywnym stylu wygrywaliśmy mecz po meczu w tymi niejednokrotnie osiągając wyniki typu 3-0 na wyjeździe z wyżej notowanymi rywalami, strzelaliśmy najwięcej goli w lidze.

Aż nagle przyszła fala urazów. Przede wszystkim straciliśmy na miesiąc najlepszego ofensywnego pomocnika, najlepszego skrzydłowego i najlepszego napastnika, który był w pierwszej trójce ligowych strzelców. Jego doświadczony zmiennik ile razy dawałem mu szansę, nie potrafił wpisać się na listę strzelców. Pod nieobecność kolegi dostał prawdziwą okazję do poprawienia pozycji w zespole, lecz dobrze zagrał i strzelił dwa gole w tylko jednym meczu, w innych był niewidoczny lub marnował na potęgę. Wszystko zaczęło się sypać.

To był fatalny miesiąc. Właśnie wtedy szybko odpadliśmy z pucharu Anglii, a morale po kilku porażkach znacząco spadły. W końcu odzyskaliśmy podstawowych piłkarzy i od razu przyszła bardzo pewna wygrana z Millwall 3-1.

Nasza pozycja się trochę pogorszyła, ale za półmetkiem sezonu wciąż jesteśmy bardzo wysoko i mamy szansę na powalczenie nawet o awans do Premier League! Swoją drogą na awans jest według mnie za wcześnie. Nie miałbym funduszy na wzmocnienia, potrzebne byłoby chociaż 10mln euro + znacznie wyższy budżet płacowy, by dokonać odpowiednich zmian (skrzydła, boki obrony, może stoper, drugi napastnik to konieczność w takim wypadku), które pozwoliłyby powalczyć i sprawić, by moja drużyna nie była murowanym kandydatem do spadku. Nasze utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej z obecną kadrą trzeba by było rozpatrywać w kategoriach cudu, ale w sumie według FM-owych mediów jednego już dokonujemy zajmując tak dobrą lokatę w Championship zamiast kisić się w połowie stawki albo jeszcze niżej...

Tabela:

Obrazek

Pewnie jeszcze spadniemy...

Taktyka:

Obrazek

W międzyczasie zrobiłem kilka zmian w poleceniach, lecz generalnie gramy cały czas tak samo. U siebie, na wyjeździe, będąc faworytem i będąc skazywanym na porażkę, bez różnicy. To samo ustawienie i to samo nastawienie. Myślę, że to jeden z kluczy, którym zawdzięczam to, gdzie jest moja drużyna. Taktykę alternatywną utworzyłem tylko po to, by asystent przestał marudzić, że jej nie mam. Nie wykorzystałem jej ani razu.

Udało się nawiązać współpracę z Manchesterem United. Niestety wszystkich dobrych młodzików wypożyczyli już wcześniej, został sam szrot i Darren Fletcher, który pomimo siedzenia w drużynie juniorskiej i bycia wystawionym na listę transferową, nie chciał przyjść do mnie na wypożyczenie. Niech się kisi lama.

Wróć do „Hyde Park”