W barażach czekał nas dwumecz z Watfordem. Nigdy nie lubiłem z nimi grać, ale tym razem chłopaki stanęli na wysokości zadania i dzięki dobrej skuteczności pewnie wygraliśmy oba spotkania.
Tymczasem wciąż świetnie nam szło w Capital One Cup. Pierwszy mecz półfinałowy z Kogutami zasłużenie przegraliśmy 0-1 i nie spodziewałem się, by cokolwiek mogło wydarzyć się w rewanżu. A jednak! To był sezon, w którym gra z potęgami wyjątkowo nam odpowiadała. W rewanżu być może nas zlekceważyli, zmiażdżyliśmy ich 5-1 i czekał nas finał z Wigan. Po bardzo nudnych 90 minutach strzeliliśmy dwa gole w dogrywce i pierwsze moje trofeum w tym FM-ie stało się faktem. W dodatku czekała nas gra w Lidze Europy.
W FA Cup było podobnie. To znaczy dość szczęśliwie pokonaliśmy 1-0 będący w świetnej formie Arsenal (10 zwycięstw w ostatnich 11 meczach), co rozwścieczyło Arsene'a Wengera, który stwierdził, że mieliśmy farta i następnym razem nas zmiażdży, pokazując nam miejsce w szeregu. Nie zmiażdżył. W sezonie 2015/2016 na Emirates Stadium w Premier League powitał mnie Rafa Benitez. W kolejnej rundzie nie mieliśmy już tyle szczęścia. Los przydzielił znienawidzone przez moje Huddersfield Stoke City. Znienawidzone, bo nasze mecze z nimi zawsze wyglądają tak samo. Mamy przewagę, ale walimy głową w mur, a oni strzelają jednego gola uderzeniem z dystansu lub ze stałego fragmentu gry i przegrywamy 0-1. Również tym razem było tak samo.
W finale baraży przyszło nam zagrać ze znajomym Wigan. Tym razem dogrywka nie była już konieczna i odnieśliśmy pewne zwycięstwo. Wigan odbiło sobie to niepowodzenie w kolejnym sezonie.
Awans pozwolił mi na zatrzymanie w składzie kilku podstawowych piłkarzy, którzy nie wyobrażali sobie kolejnego sezonu w drugiej lidze. Nie dokonaliśmy wielu wzmocnień i przystąpiliśmy do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej, gdzie zostaliśmy mocno sprowadzeni na ziemię. Nasz styl gry oparty na posiadaniu piłki, dominowaniu przeciwnika i możliwie dużej kontroli przestał się sprawdzać. Rywale byli na to zbyt silni i albo bez trudu przejmowali inicjatywę albo dobrze się bronili i kąsali z kontrataku albo stałych fragmentów gry, przez które o mało nie osiwiałem. Słaba obrona przy dośrodkowaniach z rzutów rożnych lub wolnych kosztowała nas naprawdę wiele punktów.
W międzyczasie wypracowywałem grę opartą na mentalności gry z kontrataku i być może jej stosowanie w ostatniej fazie sezonu uratowało nas przed spadkiem. Utrzymanie zapewniliśmy sobie dopiero w przedostatniej kolejce. Nie wygraliśmy tez z żadną z potęg, musieliśmy zadowolić się tylko dwoma remisami z Kanonierami.
Wracając do transferów. Chcieliśmy zatrzymać na stałe Michaela Keane'a. Niestety ten pomimo spędzenia ostatniego sezonu u nas na wypożyczeniu, zdecydował się wybrać ofertę z Southampton. Pojawiła się więc konieczność zakupu innego nowego stopera. Padło na Danny'ego Battha z Watfordu za niecały milion euro:

Do tego przyszedł nowy skrzydłowy, którego chciałem pozyskać już rok wcześniej. Niestety wówczas wybrał ofertę Fulham i skończyło się na zakupie Argentyńczyka Ledesmy, którego już pokazywałem. Po tym jak Mackay-Steven większość sezonu na Craven Cottage spędził na ławce lub trybunach, a ja wywalczyłem awans do Premier League, transfer się udał. On miał wyraźnie dość rzadkiej gry, a Fulham nie miało zamiaru stwarzać wielkich problemów przy przeprowadzce. Niestety po piłkarzu dysponującym taką techniką spodziewałem się więcej. Trzy gole i pięć asyst w 24 meczach ligowych granych od pierwszej minuty to zbyt mało. Oby drygi sezon miał lepszy.

Do tego gracz do środka pola do rotacji:

Niestety niski wzrost i słaba skoczność są jego sporą wadą w nierzadkiej grze jako rygiel defensywy.
By w kolejnym sezonie uniknąć trudnej walki o każdy punkt potrzebuję wzmocnień. Nie zdecydowałem się przedłużyć kontraktów z kilkoma piłkarzami, których umowy wygasają 30 czerwca 2016 roku, uznając, że są zbyt słabi na ten poziom rozgrywek i mogą odejść na wolny transfer. Niestety większość gwiazd Championship nie dała sobie rady z grą wyżej. W efekcie potrzebuję kolejnego stopera, prawego obrońcy, dwóch pomocników (rozgrywający i defensywny lub dwóch rozgrywających) i znów skrzydłowego, a może nawet napastnika, aczkolwiek chyba dam jeszcze szansę dotychczasowej dwójce snajperów, bo często koledzy nie dawali im wielu dobrych piłek. Potrzeby są spore, budżetu jeszcze nie znam, ale klub zarobił w tym sezonie mnóstwo pieniędzy jak na siebie, więc liczę na hojność zarządu i jakiś pomysł na w miarę tanich i dobrych zawodników.
W Lidze Europy poszło nam nieźle, bo wyszliśmy z grupy przegrywając tylko jeden mecz na wyjeździe z Rubinem Kazań. Niestety w fazie pucharowej ponieśliśmy wyraźną porażkę z Fenerabahce, gdzie moją defensywę rozmontował Dirk Kuyt.
Na innych stadionach. Po mistrzostwo sięgnął Jose Mourinho. W Hiszpanii tytuł wpadł w ręce Carlo Ancelottiego, który nie zdołał jednak zdobyć z Realem drugiego Pucharu Europy, przegrywając w finale z Arsenalem po rzutach karnych.
Będąc szczerym w pewnym momencie sezonu żałowałem, że nie zdecydowałem się na odejście do Evertonu, gdy była taka okazja. Tam miałbym więcej potencjału ludzkiego. Projekt Roberto Martineza wyraźnie się wypalił i The Toffees wylądowali w strefie spadkowej, z czego kolejny menedżer (nie ja) ich wydźwignął, ale skończyli w drugiej połowie tabeli. Korzystając jednak z mojej mocnej pozycji w Huddersfield i zainteresowania z niebieskiej części Liverpoolu wymogłem na zarządzie rozbudowę bazy treningowej i obiektów młodzieżowych, a także podniesienie systemu szkolenia młodzieży na kolejny poziom. Zawsze to coś, aczkolwiek zmiany otoczenia wcale nie wykluczam, choć na razie nie napłynęła żadna interesująca oferta. Niestety słabe miejsce tabeli raczej osłabiło moją pozycję w europejskim futbolu, bo jak dotąd zainteresowanie wyraziło jedynie zdegradowane do Championship Norwich.
Na koniec mam do Was pytanie. Na którego bramkarza byście postawili?
Długo po prostu był zmiennikiem po tym jak go pozyskałem na zasadzie wolnego transferu, ale w końcu zacząłem go regularnie wystawiać. Przewyższa konkurenta parametrami bramkarskimi, ale wyraźnie ustępuje zwłaszcza w psychicznych, ale także w fizycznych. Obecnie 3,5 gwiazdki, ale ma potencjał na 4,5.

Drugi bramkarz to wychowanek klubu. Był niepodważalnym numerem jeden przez dwa sezony w Championship. Cztery gwiazdki, więcej nie będzie. W trakcie ostatniego sezonu asystent zaczął mi marudzić, że na dłużej posadziłem go na ławce, bo niby jest lepszy od konkurenta i powinien grać.

Ocen umiejętności i potencjału dokonywał jeden z moich trenerów, a wcześniej scout w West Hamie. Oceny umiejętności i potencjału ma na 20.



