Re: FMy

Awatar użytkownika
piotrcies
Michael Carrick's Red Army
Michael Carrick's Red Army
Posty: 47698
Rejestracja: 03 maja 2008, 21:16
Reputacja: 8424
Lokalizacja: Wrocław

Re: FMy

Post autor: piotrcies » 12 lip 2014, 12:33

A ja właśnie skończyłem mój pierwszy sezon Aston Villą. Nie jest to co prawda kariera na miarę niektórych, że od piątej ligi do tytułu, ale przy moim braku cierpliwości to nie miałoby sensu :P

Cel przed sezonem prosty - miejsce w środku tabeli, czyli de facto spokojne utrzymanie. Skład taki sobie, z kilkoma jasnymi punktami, więc trzeba było zrobić kilka wzmocnień. Nie będę wchodził w szczegóły, ale po operacji drużyna uległa sporym zmianom, finansowo wyszedłem na spory plus, a dodatkowo jeszcze się wzmocniłem. Przede wszystkim udało mi się stworzyć skład do preferowanego przeze mnie stylu gry :))

Sezon wyszedł fajnie, skończyłem go na 6. miejscu, styl gry, który sobie założyłem, udało się zrealizować. Grałem dużo piłką, celem było dominowanie w większości meczów w posiadaniu piłki i to się udawało, zwykle ok. 65% czasu gry ja miałem futbolówkę, rozgrywający ponad 100 podań na mecz wykonywał, więc ok. W defensywie, na co też zwracałem uwagę, też dobrze, miałem 4. najlepszą defensywę, może 37 straconych goli dupy nie urywa, ale już 17 czystych kont Guzana i Złote Rękawice robią fajne wrażenie :D

No, ale teraz najważniejsze, do czego chciałem się odnieść. Miałem w trakcie sezonu dwie sytuacje, że piłkarze chcieli odejść. Pierwsza, gdy za Agbonlahora dostałem ofertę od Southamptonu. Ponegocjowałem, wycofali się, chłopak się popłakał, zażądał wystawienia na listę. Trudno, wyszedłem z założenia, że mu się odwidzi i go wystawiłem. Po jakichś 5-7 ligowych meczach się odobraził i było spoko.
Druga sytuacja dotyczyła Bentekego. Prawdopodobnie popełniłem błąd, gdyż chcąc go uspokoić, powiedziałem, że go sprzedam. No, wziął chłopak do serca i niestety nie odpuścił. W styczniu na listę transferową wystawiony (na żądanie), przez pół roku mu nie przeszło. Co gorsza, w lecie zaczęły się pojawiać informacje, że on wręcz błaga, by kolejno: Wenger, Conte i kto tam jeszcze złożyli za niego ofertę. Morale cały czas niskie, pogadać z nim nie można, słowem - kaszanka. A że to był najlepszy strzelec - słabo. W końcu postanowiłem ukrócić jego męki i go sprzedałem. Oferty dupy nie urywały, ale jednak 26 mln funtów drogą nie chodzi i tak pozbyłem się Bentekego...

No, zasilony gotówką ruszyłem na swoje łowy :) Najpierw jeszcze pozbyłem się Weimanna, który choć zostawiał serce na boisku, irytował mnie brakami w wyszkoleniu. Do tego poszedł Kozak, który nie zbawił ataku, którego kłodowatość i nieporadność w grze sprawiała mi wielki ból. Zostałem więc z trzema skrzydłowymi i bez napastnika. Snajpera postanowiłem godnego ściągnąć, więc kolejno składałem oferty za Chicharito i Doumbię, ale żaden z nich mnie nie wybrał, trafili kolejno do Atletico i Valencii... Ja najpierw uzupełniłem skład Oscarem Cardozo, a potem ruszyłem po snajpera nr 1. Trochę negocjacje trwały, ale ostatecznie pozyskałem świetnego piłkarza - Stevana Joveticia za 14 mln + zmienne. Jeszcze szukałem dwóch wzmocnień, już na początku uparłem się, że sprowadzę do składu Caulkera, choć moja obrona była dobra. Gość jest moim ulubieńcem, da spokój na lata, w końcu zastąpi wysłużonego Vlaara (nie tak od razu), a tymczasem będzie więcej grał kosztem nieokrzesanego, ale utalentowanego Okore. No i skrzydłowy w miejsce Weimanna. Najpierw rzuciłem sieci na Iturbe, ale negocjacje z Veroną szły topornie, więc ściągnąłem po promocji Theo Walcotta. W sumie cztery transfery na trzy pozycje, z czego dwa raczej podstawowe, Walcott jednak do walki o skład (po słabym sezonie, długiej kontuzji, do odrodzenia trochę potrzebuje jeszcze). Z nową siłą ruszamy na podbój ligi. Pierwszy mecz - choć najpierw przegrywałem - wygrany 3-1, wprowadzony z ławki w drugiej połowie Cardozo strzela hat-tricka. Takiego Jokera oczekiwałem, a nie Kozaka :)

Co do Kluchmana wątpliwości:
Kluchman pisze:No to zobaczymy, oby było tak, jak piszesz. Zdarzyło ci się, że był niezadowolony (poważny problem)? Jeśli tak, to jak wtedy grał i po jakim mniej więcej czasie mu przeszło?
Napiszę jak u mnie. Jak wspominałem, miałem dwóch niezadowolonych, jeden po kilku dobrych meczach się uspokoił (Gabby), drugi płakał mediom, że mu źle u mnie (Benteke), więc go sprzedałem. Pół roku czekałem, żeby mu przeszło, ale nie przeszło.
Kluchman pisze:Zacząłem go uczyć grać jako lewy skrzydłowy (gdzie jest tylko kompetentny i w raportach scoutów ma tam zaledwie dwie gwiazdki zamiast czterech i pół jakie ma na środku), co potrwa pewnie wieki.
Nie zwracaj na to uwagi. Jak jest kompetentny, raczej nie będzie się negatywnie wyróżniał. Sprowadziłem Josue z Porto, którego kiedyś wypatrzyłem, jak grałem innym klubem, a który mega mi się podobał. Niby ofensywny pomocnik, ale dobrze radził sobie w odbiorze, stwierdziłem, że wygląda fajnie do środka pola (nigdy nie wystawiam jako CMa piłkarza ze słabym odbiorem, zawsze obok przecinaka gra technik, który też potrafi zagrać w destrukcji). Na CMie kompetentny, ale wystawiałem go z uporem maniaka jako środkowego (z treningiem na tę pozycję). Po kilku miesiącach już był uzdolniony (tak ma do dziś), a efekty znakomite - ponad 100 podań na mecz, 2 gole, 6 asyst, 3 x gracz meczu. Średnia co prawda tylko 7,0, ale po prostu moi piłkarze mieli zwykle te średnie nieurywające dupy, on miał akurat jedną z lepszych. Tak samo na skrzydłach, Biabiany'ego wystawiałem czasem na lewej stronie, a zawsze radził sobie dobrze, strzelał sporo bramek. Od umiejętności gry na pozycji są ważniejsze moim zdaniem atrybuty dopasowane do tejże, taki Limbersky, którego kupiłem na lewą obronę, spokojnie zastępował Lowtona na prawej (choć był nieprzekonujący, ale co istotne, prawonożny), podczas gdy Hutton - nominalny prawy obrońca - był dopiero trzecim wyborem na tę pozycję, ale wystawiałem go czasem na środku defensywy (gdzie grał lepiej niż na RB, choć był kompetentny). Więc nie bój się wystawiać piłkarza, który nie jest naturalny/uzdolniony, jeśli będzie miał umiejętności pozwalające na grę na innej pozycji, da sobie radę, ja różnic jakościowych nie dostrzegłem :)

Teraz idziemy po Ligę Europy i, mam nadzieję, awans do Ligi Mistrzów za rok :D

Wróć do „Hyde Park”