Akurat do Rooney'a to bym się nie dowalał. Przecież jako jedyny walczył do końca, za każdym razem starał się odebrać piłkę itd. Woli walki mu odmówić nie można. Właśnie okazał to o czym napisałeś - wkurwienie. Zresztą po meczu jako pierwszy podleciał do sędziego, czyli cały czas w nim to siedziało.red85 pisze:Żenada. Jedenaście obsranych koszulek - tak pokrótce można opisać to co się działo.



