doszedłem do etapu gdzie nawet mi sie LM niechce oglądać. Piwo mam w lodówce, ale nawet ochoty nie mam. Dzisiaj w ogóle takiego lenia miałem, że do pracy praktycznie nic nie zrobiłem. W ogóle najlepsze jest to że wrzesień już na straty mogę zaliczyć, ale październik zapowiada się w miare obiecująco. Z tym, że aktualnie moja praca wygląda tak ze dzisiaj robiłem godzine, jutro pewnie porobie ze 4. W czwartek dopiero pewnie cały dzień, zależy czy się uda dograć 2 spotkania (oby!).
Ruszać się przynajmniej zaczałem, dzisiaj meczyk, jutro meczyk, w czwartek mam nadzieję ze trening, w piątek meczyk, sobota trening.



