Nie jestem jakimś wielkim fanem McEwena. W ogóle nie bardzo pasjonują mnie pojedynki sprinterów. Australijczyk jest z pewnością jednym z najlepszych w swoim fachu i dlatego go wytypowałem do zwycięstwa.
Wyścig w przyszłym roku na pewno będzie ciekawszy, ale mimo wszystko to już nie będzie to samo. TdF zacząłem oglądać wraz z początkiem ery Armstronga i nie pamiętam abym się nudził. Na pewno niektórym taka dominacja jednego zawodnika się nie podoba, ale akurat mnie nie przeszkadzała. Przyjemnie jest popatrzeć na zawodnika jeżdżącego w takim wspaniałym stylu. A to że wyścig był nudny? Cóż, chyba nie należy mieć do Armstronga pretensji o to, iż jest najlepszy...
Pozdrawiam



