Mimo wszystko dobry wynik dla nas. Chelsea to pewniak do mistrzostwa, drużyna w tej chwili ewidentnie lepsza od MU, już ukształtowana i zdolna do sukcesów również w Europie. Biorąc pod uwagę nasze zeszłoroczne blamaże z czołówką pewnym plusem jest to, że dzisiaj powalczyliśmy. Pojawiały się głosy o bezzębnym United po golu dla Chelsea. Zgoda, w drugiej połowie ekipa Mourinho była od nas wyraźnie lepsza ale z drugiej strony pokażcie mi ile zespołów było w stanie ostatnio odwracać mecze z Chelsea. Mourinho jest mistrzem trzymania 1:0, mecze czołówki przeciwko niemu bardzo często się kończą w tym momencie, w którym Chelsea strzela bramkę. Pewnym plusem jest to, że po sezonie kiedy przegrywaliśmy mecze po 50-60 minutach a drużyna zupełnie nie miała jaj wreszcie znowu gramy do końca i potrafimy wyszarpać te punkty nawet takiej Chelsea. Pod koniec kadencji Moyesa to było nie do pomyślenia. Do ideału i sukcesów jest baardzo ale to bardzo daleko ale cholernie mi brakowało tej zwierzęcej radości zespołu jaką dziś zobaczyłem po golu Robina.
Co do samej gry, pierwsza połowa była niezła w naszym wykonaniu, były okazje, potrafiliśmy nadawać ton wydarzeniom. W drugiej od akcji Hazarda i gola Drogby było bardzo słabo. Chelsea co prawda jest mistrzem w prowadzeniu takiej gry ale długimi fragmentami byliśmy bezradni. Fajnie, że pograliśmy do końca i nie skończyło się na porażce, oby to było jakimś pozytywnym impulsem bo w sferze mentalnej wiele jest do poprawienia ale widać pewien progres.
MU musi w tym momencie wygrywać takie mecze jak te z Leicester, Burnley albo WBA, tam przede wszystkim jest droga do top4 i jeśli myślimy o powrocie do LM to po prostu trzeba ogrywać potencjalnie słabsze zespoły. Do najlepszych w lidze nam jeszcze brakuje, może nie aż tak personalnie ile sportowo więc nie nastawiam się na wielkie wyniki ale liczę na równorzędne pojedynki.
Mnie także zawiódł dzisiaj Mata. Hiszpan trochę zachowuje się jak na piłkarskiej emeryturze, wszędzie uśmiechy i poklepywanie po plecach, nie widać w nim żadnej sportowej złości. Pod nieobecność Rooneya dostał znakomitą okazję na wzięcie zespołu na swoje barki i zawiódł. Możliwości ma ale ich nie pokazuje. Taki Fellaini jakby odżył. Dzisiejszy występ daleki od ideału, kilka razy dał dupy ale widać w Belgu jakąś iskrę, chęć przekonania, że nie jest taki słaby jak go malują i w dużej mierze to jego zasługa, że ten gol na 1:1 wpadł.
Rojo to tykająca bomba i raczej nic się w tej kwestii szybko nie zmieni. IMO będzie miewał mecze lepsze i gorsze, stać go na fajne spotkania ale to w moim odczuciu nie będzie gracz, który na środku obrony da nam stabilność i jakość jaka jest tam niezbędna. Jako alternatywa na CB albo LB może się nada, na pierwszy wybór obawiam się, że nie. Zobaczymy czy czas zweryfikuje moje poglądy.
Póki co czekam na City. Liczę, że tym razem nawiążemy walkę i nie będzie deklasacji. Rywale póki co grają dla nas i wciąż jesteśmy blisko czołówki ale ta za chwilę wykrystylizuje się i dobrze żebyśmy w tym sezonie zdążyli się załapać do tego pociągu.



