Co innego, że Skrtel przy tych stałych fragmentach odnajduje się jak mało kto. nie tylko Arsenalowi tak wpakować. Mógłby chłop głową gwoździe wbijać.
Z Moyesem na ławce mecz po golu Giroud by się skończył. Rodgers w poprzednim sezonie zbudował coś fajnego, wokół tego zespołu stworzyła się chemia i rósł praktycznie z każdą kolejką. Teraz czuć jakąś energię ale czegoś brakuje, ze Sturridgem pewnie byłoby łatwiej bo coś by strzelił ale to też nie jest gość, na którym można oprzeć cały atak. Trochę ten dobry sezon jednak odbija się czkawką Liverpoolowi. Wyzwania i oczekiwania większe ale jakość gry jakby poziom jak nie więcej poszły w dół. Strata Suareza była cholernie bolesna ale klasowe, zgrane zespoły potrafiły sobie z takimi radzić. W BVB Klopp rok po roku tracił główne filary a zespół praktycznie nie tracił na jakości, dopiero teraz po kilku latach się potykają ale myślę, że jeszcze zdołają się wygrzebać z tego bagna, MU traciło Ronaldo zdobywającego Złotą Piłkę by po chwili zgarniać mistrzostwo i grać w finale LM.
W Liverpoolu tego nie ma, zespół nie gra zawsze tak tragicznie jak Sergek to maluje ale wyraźnie brakuje mu instynktu mordercy. Może kilka zwycięstw z rzędu zrobiłoby robotę ale za chwilę będzie za to na późno bo jeszcze kilka kolejek i The Reds będą w analogicznej sytuacji co MU rok temu. Inna kwestia to, że Rodgers zupełnie nie trafił z transferami. W zasadzie tylko Lallana jakoś wygląda, reszta to póki co statyści za grube miliony. Balo jest kompletnym niewypałem, Lambert robi za widza a jak gra to znika, Can ma potencjał ale Rodgers go traktuje jako dublera, Lovren po świetnym sezonie w Świętych robi z siebie pośmiewisko, Marković na ten moment jest jeźdźcem bez głowy na miarę jakiegoś średniaka a hiszpański zaciąg na bokach obrony nie robi póki co żadnego wrażenia. Na ten moment żaden z nowych graczy LFC nie daje nowej jakości drużynie, wszystko się wciąż opiera na tym samym co sezon temu, tyle, że Sturridge się ciągle leczy, Suarez odszedł a Henderson nie istnieje.
Tak jak ktoś kiedyś pisał, Liverpool grubo sprzedał zajebistego smartfona a za te pieniądze kupił przeciętnej jakości kalkulator, empetrójkę, radio i aparat fotograficzny. Nie wiem jaki pomysł i wizję ma Irol ale po najlepszym od lat sezonie Liverpool znalazł się IMO w podobnym miejscu co wtedy kiedy Dalglish nakupował graczy, których potem ciężko było opchnąć. Tyle, że gra jest ładniejsza.
Potencjał w tym zespole jest ale jak nie zaczną mocno punktować w ciągu kilku najbliższych kolejek to nie zdziwię się jak głowa Brendana przestanie być nietykalna.



