Ja chciałbym powiedzieć a propo tej dyskusji tylko jedno. Fergie to był król. Po prostu król, geniusz. Najwybitniejszy w historii piłki. Dziękuje Bogu, że mogłem od sezonu 1995/1996 jak zacząłem na poważnie interesować się gałą oglądać jego zespoły. Czyli prawie wstzeliłem się w jego najlepszy okres. Przegapiłem tylko dwa majstry. Będę miał co opowiadać wnukom. Uleciało mu dwóch takich grajków, a on przy większej ilości farta nic by z tego sobie nie zrobił. Niebywałe.
Brakuje mi gościa. Pieprzony nie mógł jeszcze 2-3 sezony popracować? Przecież przed poprzednim sezonem jak już było wiadomo, że ma wrócić Mou do Chelsea to niemal mi ślinka ciekła na myśl o ich rywalizacji....Eh...Eh...
Może trochę nostalgia bo %%%, ale sądzę, że wszyscy kiedyś powiemy do swoich wnuków. Słuchaj wnusiu był kiedyś taki Alex Ferguson, był gość niesamowitym kozakiem. A w 1999 to.... itd.



