Re: Derby D'Italia - Bój o Italie !

Awatar użytkownika
Marcinhp
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2315
Rejestracja: 09 kwie 2010, 14:40
Reputacja: 182
Lokalizacja: Warszawa

Re: Derby D'Italia - Bój o Italie !

Post autor: Marcinhp » 08 sty 2015, 1:09

Chciałem coś wczoraj na świeżo napisać po meczu, ale w przypływie frustracji nie dałem rady. Ciężko to było wszystko pozbierać do kupy, bo to był dziwny mecz, który ciężko sklasyfikować w jakiekolwiek normy.

Generalnie tak obserwując te pierwszą połowę, to pierwsze co przychodziło mi do głowy to fakt, że Mancini powinien w pierwszej kolejności nauczyć Inter grać bez piłki, bo strzelić gola z niczego potrafią nawet drużyny totalnie bez formy. Goście wyglądali jak zlepek przypadkowych piłkarzy, z których żaden nie dostał żadnych nakreślonych zadań na boisku. Było dużo chaosu i brak koncepcji oraz mnóstwo luk na boisku. Generalnie przypomniało mi się, jak Przytuła analizował na początku sezonu jedną akcję United z Fellainim w roli głównej, gdy ten po stracie piłki w środku pola szusował za nią aż do bocznych sektorów boiska w celu jej odzyskania a jego koledzy z zespołu wręcz robili mu korytarz by mógł to zrobić. Taki totalny brak chemii/komunikacji w zespole i brak jaj by wziąć na siebie odpowiedzialność za wydarzenia na boisku.

I ten Inter Juventus miał w pierwszej połowie w zasadzie na łopatkach, tym bardziej, że te 45 minut było chyba najlepsza połową może nawet w tym sezonie. Przecież tam było wszystko - pressing, cechy wolicjonalne (stary dobry Vidal i jego, trochę ostatnio zapomniane, wślizgi), dużo gry kombinacyjnej, a gdy trzeba było to i Pogba z Vidalem odpalali fajerwerki. Warto też wziąć pod uwagę dużą wymienność pozycji, gdy Vidal, ustawiony na schemacie na dziesiątce, dublował się z Pogbą. Często bowiem grywał bardzo wysoko robiąc przewagę przed szesnastką, by potem nadrabiać na własnej połowie, to był taki box to box, do którego swego czasu wzdychała cała Europa. Ponadto obrona często zmieniała sposób wyprowadzania piłki: raz to Bonucci był za to odpowiedzialny (wtedy przechodziliśmy na trójkę w obronie i rozciągaliśmy skrzydła, a Pirlo z Marchisio grali w linii) a raz Andrea, który sprawdzał się jako głęboko grający regista. Powiem nawet szczerze, że zdziwiłem się, że tak dużo piłek przez niego przechodziło, bo przyzwyczaiłem się, że jego rola w Juventusie jest powoli marginalizowana. Faktem jest też, że naszła mnie myśl, czy to my jesteśmy tak mocni, czy Inter tak słaby i szczerze mówiąc nie znam odpowiedzi do tej pory.

Aż nastała drugą połowa. Wkurwiłem się. Pewnie nawet nie dlatego, że zagraliśmy słabo, bo zagraliśmy, czy nie wytrzymaliśmy tempa, ale dlatego, że to wszystko było nijakie. Nienawidzę nijakości. Naszła mnie myśl, czy jest w Europie jakaś poważna drużyna, która robi takie rzeczy? Która wraz z gwizdkiem rozpoczynającym drugą połowę diametralnie się zmienia? Juventus musi się nauczyć reagować na zmianę sposobu gry rywala, bo znowu wychodzi to o czym piszę się od dawna - czujność tej drużyny usypia się grając na co dzień z Parmą czy Cagliari, które żadnych nowości w czasie meczu nie wprowadzają. Wczoraj Inter tylko podszedł wyżej, zagrał z większym zębem i zaczęliśmy się gubić. Przy pressingu BVB może być podobnie.

Generalnie, choć zanim nie przepadam, przed meczem obawiałem się Manciniego. Wydaje mi się, że to idealny trener zważywszy na obecną sytuację Interu. Taki Mihajlovic, który stawia na dyscyplinę i fizyczność, mógłby być Mazzarim bis. A taki Mancio ma jednak większy wachlarz umiejętności.

Wróć do „Włochy”