Widzisz Ty wierzysz, że stać mnie na wyciągnięcie poprawnych wniosków choć na parę dni. Ja (przy całym, niekłamanym szacunku do Ciebie) nie mam takiej wiary w stosunku do Ciebie.
Więc seriously. Możemy się pogryźć trochę po kostkach, albo sporzytkować czas który byśmy na to poświęcili na coś bardziej twórczego.
Widzisz ja również uważam, że warto rozmawiać, tyle tylko, że rozmowa musi odbywać się w oparciu o jakąkolwiek wspólną płaszczyznę jakieś aksjomaty, które rozumiemy w ten sam sposób. Dramatem naszego społeczeństwa jest to, że ludzie tacy jak ja i Ty jeśli chodzi o politykę i swiatopogląd właściwie takiej nie mają. Tak jak byśmy mówili w innych językach...



