Wisła Kraków (zbiorczy)

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 30 lip 2005, 22:08

Rossi pisze:Wisła nie ma szans !!!!
Co oni mogą zrobic nic z takim skłądem z takim trenerem nie mają czego szukać w LM niech sobie oszczędzą wstydu i kompromitacji bo tak ten pojedynek może się skończyć :D
Na szcęscie za rogiem (no, pareset kilomertów) jest Manchester.
cloner pisze:po raz kolejny wszyscy w Wisle cieszyli sie z losowania :D
tak samo bylo gdy wylosowali Dynamo Tbilisi, Valerenge czy tez Anderlecht :D
"Cieszył" to się Baszczynski, bo wygrał dwie stówy. Nastroje były raczej stonowane. Po raz kolejny wszyscy stwierdzili, że nie przestraszą się, bo jest to zespół, z którym mozna powalczyć. Ale tak mówią wszyscy, czyż nie?

Co do meczu, to dobrze, ze kropilo w międzyczasie, bo po trzech godzinach przed meczem, zdychałem na tym słońcu. Jako bankrut planowałem wejść na D, ale oczywiście, wbrew wcześniejszym reklamom, biletów nie było. Kasa na poprawe humoru przed meczem odpadła i jeszcze musiałem kombinowac, skąd wziąść brakujące PLN. Się udało, wszedłem, ale, że nie ma udaru, to cud.
Uche go home. takiego gwiazdorstwa dawno nie widziałem. Kalu kompletnie nie gra na drużynę, cały czas się popisuje i chce robić za pomonika i nadziora jednocześnie. Kompletnie bezproduktywnie. Najpierw słyszałem teksty w stylu "Ciągnij" ( :lol:), potem Uche ogrywa jednego, drugiego wchodzi w środek... a co robi potem to chyba wszyscy widzieli. Popisy kończyło przeciągłe "Kaluuuu". Błaszczykowski braki w technice nadrabia, z nawiązką, wolą walki i nieegoistyczną grą. Jedyne co w Uche jest przydatne dla drużyny to jego głowa (oczywiście nie mam n myśli zawartości).
Na początku doszedłem do wniosku, że na stojąco nie da się wygrać żadnego meczu. A potem obudził się największy stojak, Brożek :boruta:.
Sorry, ale musze jeszcze raz zedytować. Bo to, ze Paweł strzelił dziś dwa gole to nic. Najistotniejsze jest, że Paweł Brożek zrobił dzisiaj ruletę :!:. Po co wam Reale, Barcelony? W Polsce też potrafią :glass:.
Franek tyle się bawił przed bramką, że za Liczki by nie trafi, ale stary automat się w końcu nastawił. Widzać zmiana filozofii pomogła.
Jasiu Paulista, dosłownie wejście smoka. Po tym Zieńczuk po swojemu walnął ładną bombę z dystansu i ze środka (są w tym klubie jacyś skrzydłowi :roll:), wszedł na zmianę i zaczął przedstawienie. Jak niecierpię słowa "brazyliana", którym delektują się w polskiej tele, to teraz idealnie pasuje. To były jaja. Dwa rajdy, jedna asysta, byłaby druga gdyby ktoś z woleja uderzył lepiej (to chyba był Franek, ale nie pamiętam). "Jaaaanek, Jaaanek Paulista" :lol:.
Gołoś nie reprezentuje poziomu mistrza Polski, ale dalej w niego wierzę.
Dudka, chyba sobie radził, ale gorzej z ofensywnymi akcjami.
Baszczyński strasznie zwalniał grę. Jedna wymiana piłek i dośrodkowanie, to za mało jak na bocznego obrońcę.
Był w tej grze choć jeden przerzut z lewej na prawą stronę, albo odwrotnie? Bo chyba nawet Bełchatowianom się to udało. Jak ateny zagrają presingiem odrobinę lepszym niż Łęczna i Bełchatów, to czarno widzę. Chociaż zgranie jeszcze nie jest pełne. Zaczyna coś iskrzyć, ale na razie to za mało.

Aha, poziom sędziowania, na poczatku meczu był tragiczny :maruda:, ale ogólnie bardzo ładny mecz.

PS. Co wyszło z chorągiewek?
Ostatnio zmieniony 31 lip 2005, 0:09 przez petru, łącznie zmieniany 2 razy.

Wróć do „Polska”