Możliwe, że tak właśnie jest, szczególnie, że w zeszłym roku Bayern imponował formą jeszcze w lutym i marcu, a w kwietniu przyszedł spadek. Nikt by się nie obraził, jakby teraz było odwrotnie.
Odnośnie jeszcze wczorajszego meczu - wynik 0:0 przy grze w "10" przez pół godziny nie jest złym rezultatem, chociaż oczywiście obliguje Bayern do zwycięstwa w rewanżu. Nikt w zasadzie innej opcji nie przewiduje, bo jakbyśmy nie mieli wygrać z Szachtarem w Monachium, to nie mamy czego szukać w kolejnej rundzie. Można mieć oczywiście pewne pretensje do sędziego (dyskusyjna sytuacja w polu karnym Szachtara, gdzie obrońca leżąc odbił piłkę ręką, uderzenie łokciem w twarz Ribery'ego, gdzie Douglas Costa powinien wylecieć z boiska), ale największym problemem był brak klarownych szans po stronie Bayernu, względnie zmarnowanie dwóch całkiem dobrych okazji, jakie mieli Schweini i Mueller. Na plus na pewno trzeba zaliczyć brak jakichkolwiek okazji po stronie Ukraińców, którzy oddali 1 (słownie "jeden") strzał na bramkę Neuera (wolny w 1 połowie).
Póki co nie ma co przeżywać, choć pewnie emocji w rewanżu nie zabraknie.


