Korona - Podbeskidzie 2:2, czyli jak po bardzo obiecującej pierwszej połowie zagrać totalną padakę. Najgorszy na boisku zdecydowanie Cerniauskas, w co on grał? Raczej nie była to piłka nożna. Zdecydowanie najmniej pewny punkt dzisiejszego dnia, bał się wychodzić z bramki, a jak już to robił, to ciągle mijał się z piłką. To z jego winy padł gol w 89. minucie meczu, wyrównujący zresztą. Wybiegł, piąstkował i jak głupi szedł powoli do bramki, pozostawiając ją pustą...
Jak tak ma wyglądać mecz ze Śląskiem, to boję się o wynik.



